Mao Tse-Tung – SKĄD POCHODZĄ SŁUSZNE IDEE CZŁOWIEKA?

Czy spadają z nieba? Nie.
Czy istnieją pierwotnie w głowie? Nie.
Słuszne idee człowieka pochodzą jedynie ze społecznej praktyki, z trzech praktyk w społeczeostwie, mianowicie: z walki o produkcję, walki klasowej i eksperymentu naukowego. Byt społeczny ludzi określa ich idee.
Z chwilą, kiedy słuszne idee, reprezentujące przodującą klasę, zostały opanowane przez masy, stają się one siłą materialną, przeobrażającą społeczeostwo i świat. Ludzie w praktyce społecznej prowadzą różnego rodzaju walkę, zdobywają bogate doświadczenie, doświadczenie sukcesów i niepowodzeń.
Niezliczone zjawiska obiektywnego świata zewnętrznego znajdują odbicie w głowie człowieka przez jego pięć narządów zmysłowych – narządy wzroku, słuchu, powonienia, smaku i dotyku i na początku jest to poznanie zmysłowe.
Kiedy nagromadzi się dużo materiałów poznania zmysłowego, następuje skok, przejście do poznania racjonalnego, do idei.
Jest to jeden proces poznania. Jest to pierwszy etap całego procesu poznania, etap przejścia od obiektywnej materii do subiektywnego ducha, eta odbytu do idei. W tej chwili jeszcze nie zostało udowodnione, czy duch i idee (obejmujące teorię, politykę, plany i metody) słusznie odzwierciedlają prawa obiektywnego świata zewnętrznego czy też nie, nie można jeszcze określić, czy są one słuszne czy nie. Potem następuje drugi etap procesu poznania, etap przejścia od ducha do materii, od idei do bytu. To znaczy, zastosowanie wiedzy, zdobytej w pierwszym etapie, do praktyki społecznej, by sprawdzić, czy teoria, polityka, plany, metody itd. doprowadzą do oczekiwanych sukcesów. Ogólnie mówiąc to, co się kończy sukcesem, jest słuszne, a to, co się kończy niepowodzeniem, jest błędne, odnosi się to szczególnie do walki ludzkości z przyrodą.
W walce społecznej siły reprezentujące przodującą klasę niekiedy ponoszą porażkę nie dlatego, że ich idee są niesłuszne, a dlatego, że w układzie sił w walce siły przodujące tymczasowo ustępują siłom reakcyjnym, ponoszą więc tymczasową porażkę, lecz potem, wcześniej czy później zwyciężą.
W rezultacie sprawdzenia przez praktykę poznanie ludzkie dokonuje innego skok.
Ten skok w porównaniu z poprzednim ma jeszcze większe znaczenie. Ponieważ jedynie ten skok może udowodnić, czy pierwszy skok w poznaniu, to znaczy, czy idee, teoria, polityka, plany, metody itd. uzyskane w procesie odzwierciedlania obiektywnego świata zewnętrznego są słuszne czy błędne. Innego sposobu sprawdzenia prawdy nie ma.
Słuszne poznanie często może być osiągnięte dopiero po wielokrotnym powtarzaniu przejść od materii do ducha i od ducha do materii, to znaczy, od praktyki do poznania i od poznania do praktyki. Taka jest marksistowska teoria poznania, dialektyczno-materialistyczna teoria poznania.
Co więcej, jedynym celem proletariatu w procesie poznawania świata jest jego zmiana.

Słuszne poznanie często może być osiągnięte dopiero po wielokrotnym powtarzaniu przejść od materii do ducha i od ducha do materii, to znaczy, od praktyki do poznania i od poznania do praktyki. Taka jest marksistowska teoria poznania, dialektyczno-materialistyczna teoria poznania.
Jest wśród nas dużo takich towarzyszy, którzy jeszcze nie rozumieją tej teorii poznania. Kiedy spyta się ich o źródła ich idei, opinii, polityki, metod, planów i wniosków, elokwentnych mów i długich artykułów, uważają, że takie pytanie jest dziwne i nie potrafią na nie odpowiedzieć.
Nie rozumieją tego, że materia może zostać przetransformowana w ducha a duch w materię, podczas gdy takie przejścia są fenomenem codziennego życia.
To dlatego konieczne jest wykształcenie nasze towarzyszy w teorii dialektycznego materializmu, żeby mogli poprawnie przeorientować ich myślenie, stać się mistrzami w analizie, studiowaniu i podsumowaniu doświadczeń, pokonaniu trudności, popełniać mniej błędów, wykonywać swoją pracę lepiej i walczyć ciężej do przebudowania Chin w wielki i potężny kraj socjalistyczny i by pomóc uciemiężonym i wyzyskiwanym masom na całym świecie, wypełniając nasz wielki internacjonalistyczny obowiązek.

Rysunki odzwierciedlające Wojnę Ludową w Peru

Oto dwie serie obrazów z lat 80., odzwierciedlające ideologię Komunistycznej Partii Peru. Pierwsza przypomina wojnę ludową, druga bunt w „okopach bojowych”, czyli więzieniach, w tym przypadku Callao, Lurigancho i El Frontón. Ta rewolta, która miała miejsce 19 czerwca 1986 r., gdzie straciło życie 300 towarzyszy.

Narody świata łączcie się w walce o całkowity zakaz broni jądrowej – 1971

OŚWIADCZENIE RZĄDU CHIŃSKIEJ REPUBLIKI LUDOWEJ(30 lipca 1971 r.)

15 czerwca 1971 r. Rząd radziecki wysłał oświadczenie do rządu Chińskiej Republiki Ludowej, proponując „zwołanie konferencji pięciu państw posiadających broń jądrową: Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Chińskiej Republiki Ludowej, Francji i Wielkej Brytanii” żeby „zbadać problemy rozbrojenia jądrowego jako całości”. W tym względzie rząd chiński pragnie złożyć następujące oświadczenie:


Każdy kraj na świecie, duży lub mały, ma równe prawa. Do różnych krajów świata należy zbadanie i uzgodnienie spraw, które ich dotyczą, i niedopuszczalne jest, aby niektóre mocarstwa zapewniły sobie monopol. Jest to zasada rządząca stosunkami międzynarodowymi, którą każdy kraj musi przestrzegać.


Zapobieganie wojnie nuklearnej, eliminacja zagrożenia nuklearnego oraz całkowity zakaz i całkowite zniszczenie broni jądrowej to problemy, które wpływają na pokój i bezpieczeństwo wszystkich krajów świata; a kilka krajów nuklearnych nie ma prawa odkładać większości krajów świata i arbitralnie organizować konferencję w celu omówienia tak ważnych kwestii i podejmowania decyzji na ich temat.


Historia po II wojnie światowej pokazuje nam, że negocjacje zainicjowane tylko między niektórymi mocarstwami broni jądrowej nie mogą w ogóle rozwiązać problemów rozbrojenia jądrowego. W lipcu 1963 r. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Związek Radziecki zawarły „Traktat o częściowym wyłączeniu testów atomowych”. Następnie Związek Radziecki i Stany Zjednoczone wspólnie opracowały szereg traktatów dotyczących tak zwanego „ograniczenia” broni jądrowej, w tym traktatu o „nierozprzestrzenianiu broni jądrowej”.


W listopadzie 1969 r. Rozpoczęli rozmowy na temat „ ograniczenia strategicznych broni”. Ale to nie mogło przynieść żadnych ograniczeń w wyścigu USA i Związku Radzieckiego o broń nuklearną. Wręcz przeciwnie, oba kraje nieustannie eksperymentują z bronią jądrową, stale zwiększając swoją produkcję i składowanie oraz rozmieszczając broń jądrową w wielu krajach, co stanowi poważne zagrożenie dla pokoju światowego i bezpieczeństwa ludów wszystkich krajów.

Ludy świata już dawno stracili zaufanie do negocjacji mocarstw posiadających broń jądrową w sprawie rozbrojenia. Mają wszelkie powody, by sądzić, że nie da się rozwiązać wszystkich problemów rozbrojenia jądrowego, licząc na dwa supermocarstwa jądrowe, i że nie można ich rozwiązać nawet przez skojarzenie ich z kilkoma innymi mocarstwami jądrowymi.


W obliczu zagrożenia nuklearnego imperializmu Chiny są zmuszone do rozwijania broni nuklearnej. I to, dla celów czysto obronnych, dla złamania monopolu nuklearnego imperializmu i ostatecznie wyeliminowanie broni jądrowej. Jej broń nuklearna jest nadal w fazie eksperymentalnej.


Dziś nie jest jeszcze mocarstwem jądrowym; i nigdy nie będzie to „supermocarstwo nuklearne” praktykujące politykę monopolu nuklearnego, zagrożenia i szantażu. W żaden sposób nie wyrazi zgody na udział w tak zwanych negocjacjach mocarstw nuklearnych w sprawie rozbrojenia jądrowego podjętego za plecami krajów niejądrowych.Rząd chiński nie może zaakceptować propozycji rządu radzieckiego zwołania konferencji pięciu mocarstw jądrowych.


Stanowisko rządu chińskiego w sprawie broni jądrowej zawsze było jasne i precyzyjne:

1. Rząd chiński zawsze opowiadał się za całkowitym zakazem i całkowitym zniszczeniem broni jądrowej;

2. Wielokrotnie powtarzał, że w żadnym momencie i pod żadnym pozorem Chiny nie będą pierwszymi, którzy użyją tej broni;

3. Zawsze proponował zwołanie konferencji na szczycie wszystkich krajów świata w celu przedyskutowania całkowitego zakazu i całkowitego zniszczenia broni jądrowej oraz że w pierwszej kolejności konferencja musi osiągnąć porozumienie w sprawie niestosowania broni jądrowej. Rząd chiński pragnie teraz uroczyście potwierdzić powyższe stanowisko.

Rząd chiński jest zdania, że ​​w celu osiągnięcia całkowitego zakazu i całkowitego zniszczenia broni jądrowej Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, które mają duże ilości broni jądrowej, muszą osobno lub wspólnie złożyć oświadczenie w publiczne zobowiązanie do użycia broni jądrowej w żadnym momencie i pod żadnym pozorem, do demontażu wszystkich baz nuklearnych na terytoriach innych krajów i wycofania ich broni jądrowej przechowywanej na tych terytoriach i ich terytoriach i także ich stacjonowałe wojska nuklearne.

Pytanie, czy mogą to zrobić, jest sprawdzianem, czy chcą lub nie osiągnąć rozbrojenie nuklearne.

Podobnie jak w przeszłości, Chiński lud będzie współpracować z narodami świata, aby kontynuować wysiłki i wytrwałość w walce o osiągnięcie tych szlachetnych celów: całkowity zakaz i całkowite zniszczenie broni jądrowej.

Mao Tse-Tung – W sprawie Praktyki

Materializm przedmarksowski rozpatrywał zagadnienia poznania w oderwaniu od społecznej natury człowieka, w oderwaniu od historycznego rodzaju ludzkości i dlatego nie mógł pojąć zależności poznania od praktyki społecznej, to jest zależności poznania produkcji i walki klasowej.

Marksiści przede wszystkim uważają, że działalność produkcyjna ludzi jest najbardziej podstawową działalnością praktyczną, która określa wszelką inną działalność. Kształtowanie się poznania ludzkiego zależy głównie od materialnej działalności produkcyjnej, w procesie której ludzie stopniowo dochodzą do zrozumienia zjawisk przyrody, charakteru przyrody, prawidłowości rządzących przyrodą oraz stosunków między człowiekiem a przyrodą; jednocześnie poprzez działalność produkcyjną stopniowo osiągają oni rozmaite szczeble poznania określonych stosunków wzajemnych między sobą. Cała ta wiedza jest nie do osiągnięcia w oderwaniu od działalności produkcyjnej. W społeczeństwie bezklasowym każdy poszczególny człowiek jako członek tego społeczeństwa współpracuje z pozostałymi członkami społeczeństwa i wchodząc z nimi w określone stosunki produkcji urzeczywistnia działalność produkcyjną, mającą na celu rozwiązywanie zagadnień materialnego życia ludzi. W rozmaitych społeczeństwach klasowych członkowie tych społeczeństw, należący do różnych klas, wchodząc w rozmaitych formach w określone stosunki produkcji, również urzeczywistniają działalność produkcyjną, mającą na celu rozwiązanie zagadnień materialnego życia ludzi. To jest właśnie podstawowe źródło rozwoju ludzkiego poznania.

Praktyka społeczna ludzi nie ogranicza się do samej tylko działalności produkcyjnej, lecz ma ponadto wiele innych form, jak walka klasowa, życie polityczne, działalność w dziedzinie nauki i sztuki; słowem, człowiek w społeczeństwie bierze udział we wszystkich sferach praktycznego życia społecznego. Dlatego poznanie ludzkie nie ogranicza się do życia materialnego; człowiek poznaje nadto – w rozmaitym stopniu – istotę rozmaitych stosunków zachodzących pomiędzy ludźmi w procesie życia politycznego i kulturalnego (ściśle związanego z życiem materialnym). Szczególnie zaś głęboki wpływ na rozwój poznania ludzkiego wywierają rozmaite formy walki klasowej. W społeczeństwie klasowym każdy człowiek znajduje się w określonej sytuacji klasowej, toteż nie ma takiej ideologii, która by nie nosiła piętna klasowego.

Marksiści uważają, że działalność produkcyjna społeczeństwa ludzkiego rozwija się krok za krokiem od szczebli niższych do wyższych, wobec czego i wiedza ludzka, zarówno o świecie przyrody, jak o społeczeństwie, również rozwija się krok za krokiem od szczebli niższych do wyższych, to jest od prostego do złożonego, od jednostronnego do wielostronnego. W ciągu bardzo długiego okresu dziejów ludzie mogli pojmować historię społeczeństwa tylko jednostronnie; wynikało to, z jednej strony, z tego, że klasy wyzyskiwaczy tendencyjnie interpretowały i stale wypaczały obraz historii społeczeństwa, z drugiej zaś – z tego, że produkcja na małą skalę ograniczała widnokrąg ludzi. Dopiero wówczas, gdy wraz z pojawieniem się potężnych sił wytwórczych – wielkiego przemysłu – pojawił się współczesny proletariat, stało się możliwe wszechstronne historyczne zrozumienie przez ludzi procesu historycznego rozwoju społeczeństwa i przeobrażenie wiedzy o społeczeństwie w naukę. Tą nauką właśnie jest marksizm.

Marksiści uważają, że tylko praktyka społeczna ludzi może stanowić kryterium prawdziwości wiedzy ludzkiej o otaczającym nas świecie. Bo faktycznie, tylko w procesie praktyki społecznej (w procesie produkcji materialnej, walki klasowej, doświadczeń naukowych) wiedza ludzka może zostać potwierdzona przez uzyskanie oczekiwanych przez ludzi wyników. Jeżeli ludzie dążą do osiągnięcia sukcesów w pracy, a więc do uzyskania oczekiwanych wyników, to powinni bezwzględnie dostosować swe idee do prawidłowości otaczającego nas obiektywnego świata: w przeciwnym razie praktyka przyniesie im porażkę. Poniósłszy porażkę ludzie wyciągają naukę z samego faktu porażki, zmieniają swe idee i dostosowują je do prawidłowości otaczającego nas świata, a wówczas mogą przekształcić porażkę w zwycięstwo; przysłowia, że : ,,Porażka jest matką powodzenia’’ i ,,Każde niepowodzenie czyni nas mądrzejszymi’’, wyrażają właśnie tę prawdę.Teoria poznania materializmu dialektycznego stawia praktykę na pierwszym miejscu, uważa, że poznania ludzkiego nie można w najmniejszym nawet stopniu odrywać od praktyki, zwalcza wszystkie błędne teorie negujące ważność praktyki i odrywające poznanie od praktyki. Lenin powiedział: ,,Praktyka stoi ponad poznaniem (teoretycznym), gdyż przysługuje jej nie tylko walor powszechności, lecz i bezpośredniej rzeczywistości’’[1].

Filozofia marksistowska – materializm dialektyczny – ma dwie wybijające się na pierwszy plan cechy szczególne: pierwsza cecha szczególna – to jej charakter klasowy, otwarte przyznanie, że materializm dialektyczny służy proletariatowi; druga cecha szczególna – to jej charakter praktyczny, podkreślenie tego, że podstawą teorii jest praktyka i że z kolei teoria służy praktyce. O prawdziwości wiedzy czy teorii decyduje nie ocena subiektywna, lecz wynik obiektywnej praktyki społecznej. Probierzem prawdy może być tylko praktyka społeczna. Punkt widzenia praktyki – oto naczelny i podstawowy punkt widzenia teorii poznania materializmu dialektycznego[2].

W jaki jednak sposób z praktyki powstaje poznanie ludzkie i jak z kolei służy ono praktyce? Aby to zrozumieć, wystarczy zapoznać się z procesem rozwoju poznania.

Chodzi o to, że początkowo w procesie działalności praktycznej ludzie widzą tylko zewnętrzną stronę rozmaitych rzeczy, zjawisk występujących w tym procesie, widzą poszczególne strony rzeczy, zjawisk, widzą zewnętrzny związek między poszczególnymi zjawiskami. Na przykład ludzie, którzy przybyli do Jenanu w celu zbadania sytuacji, przez kilka pierwszych dni widzieli w Jenanie miejscowość, ulice, domy, stykali się z wielu ludźmi, byli obecni na przyjęciach, wieczorach i wiecach, słuchali różnych przemówień, czytali różne dokumenty; wszystko to stanowiło zewnętrzną stronę zjawisk, poszczególną stronę zjawisk i zewnętrzny związek tych zjawisk. Ten szczebel procesu poznania nazywa się szczeblem postrzeżenia zmysłowego, to znaczy szczeblem wrażeń i wyobrażeń. Te różne zjawiska napotkane w Jenanie, oddziałując na narządy zmysłowe panów z grupy przybyłej do zbadania sytuacji, wywołały w nich określone wrażenia, w świadomości ich powstał szereg wyobrażeń i zarysował się ogólny, zewnętrzny związek między tymi wyobrażeniami – oto pierwszy szczebel poznania. Na tym szczeblu ludzie nie mogą jeszcze wyrobić sobie głębokich pojęć i wysnuć logicznych wniosków.

Kontynuowanie praktyki społecznej doprowadza do wielokrotnego powtarzania się zjawisk, wywołując u ludzi wrażenia i wyobrażenia. Wówczas w świadomości człowieka zachodzi skok w procesie poznania – powstają pojęcia. Pojęcie odzwierciedla już nie zewnętrzną stronę rzeczy, zjawisk, nie poszczególne ich strony, nie ich związek zewnętrzny; uchwyca ono istotę zjawiska, zjawisko w jego całokształcie, wewnętrzny związek zjawisk. Między pojęciem a wrażeniem zachodzi różnica nie tylko ilościowa, ale i jakościowa. Dalszy rozwój w tym kierunku, zastosowanie metod sądzenia i wnioskowania może doprowadzić do logicznych wniosków. Kiedy w ,,Opowieści o Trzech Królestwach’’* czytamy: ,,Zmarszczysz brwi – i oto w głowie rodzi się plan’’ lub kiedy zwykliśmy mówić: ,,Dajcie mi pomyśleć’’ – to właśnie chwila, kiedy umysł ludzki operuje pojęciami, aby sądzić i wnioskować. To jest drugi szczebel poznania.

Panowie z grupy przybyłej do nas w celu zbadania sytuacji, zebrawszy różne materiały i ,,przemyślawszy’’ je, mogliby wydać taki sąd: ,,Polityka antyjapońskiego jednolitego frontu narodowego, którą realizuje partia komunistyczna, jest polityką konsekwentną, szczerą i uczciwą’’. Jeśli panowie ci równie uczciwie są za zjednoczeniem w imię ocalenia narodu, to po wydaniu tego sądu mogą pójść dalej i wysnuć następujący wniosek: ,,Jednolity antyjapoński front narodowy może być z powodzeniem utworzony’’. W ogólnym procesie poznania jakiegokolwiek zjawiska ten szczebel pojęć, sądów i wniosków jest szczeblem jeszcze ważniejszym, szczeblem poznania racjonalnego.

Prawdziwe zadanie poznania polega na tym, by od wrażenia wznieść się do myślenia, do stopniowego wyjaśnienia wewnętrznych sprzeczności w istniejących obiektywnie rzeczach, zjawiskach, do wyjaśnienia ich prawidłowości, do wyjaśnienia wewnętrznego związku między różnymi procesami, to znaczy, by osiągnąć poznanie logiczne. Powtarzamy: poznanie logiczne różni się od zmysłowego tym, że poznanie zmysłowe ogarnia poszczególne strony rzeczy, zjawisk, zewnętrzne ich strony, zewnętrzny związek między zjawiskami, natomiast poznanie logiczne czyni ogromny krok naprzód, ogarniając zjawisko w jego całokształcie, jego istotę i związek wewnętrzny zjawisk, wznosi się do wykrycia wewnętrznych sprzeczności otaczającego nas świata i dlatego może wyjaśnić rozwój otaczającego świata w całokształcie, wraz z jego powszechnymi związkami wewnętrznymi.

Przed marksizmem nikt konsekwentnie nie wysnuwał tego rodzaju dialektyczno-materialistycznej teorii procesu rozwoju poznania, opartej na praktyce i na ruchu od tego, co proste, do tego, co złożone. Materializm marksistowski pierwszy rozstrzygnął prawidłowo tę kwestię, w sposób materialistyczny i dialektyczny wskazał na coraz bardziej pogłębiające się poznanie, wskazał na ruch postępowy poznania ludzkiego od poznania zmysłowego do logicznego, odbywający się na gruncie skomplikowanej i wciąż powtarzającej się praktyki produkcji i walki klasowej. Lenin powiada: ,,Abstrakcja materii prawa przyrody, abstrakcja wartości itd., słowem wszystkie naukowe (prawidłowe, poważne, nie bzdurne) abstrakcje dają głębsze, wierniejsze, pełniejsze odzwierciedlenie przyrody’’[3]. Marksizm-leninizm uważa, że specyficzność dwóch szczebli procesu poznania polega na tym, iż na niższym szczeblu poznanie występuje jako poznanie zmysłowe, a na wyższym – jako poznanie logiczne, ale oba te szczeble są szczeblami jednego procesu poznania. Poznanie zmysłowe i poznanie racjonalne różnią się swym charakterem, ale nie są od siebie oderwane i łączą się w jedno na bazie praktyki.

Nasza praktyka świadczy, że nie możemy natychmiast pojąć rzeczy, zjawisk postrzeganych za pomocą zmysłów oraz że tylko zjawiska zrozumiane mogą stać się dla nas źródłem jeszcze głębszych wrażeń. Wrażenie może rozstrzygnąć jedynie kwestię dotyczącą zewnętrznych stron zjawiska, podczas gdy kwestię istoty rozstrzyga dopiero teoretyczne myślenie. Rozstrzygnięcie tych kwestii nie może być w najmniejszym stopniu oderwane od praktyki. Człowiek nie może poznać żadnego zjawiska bez zetknięcia się z nim, to znaczy – jeżeli jego własne życie (praktyka) nie ma do czynienia z tym zjawiskiem.

Nie można było z góry, żyjąc jeszcze w społeczeństwie feudalnym, poznać prawidłowości społeczeństwa kapitalistycznego, ponieważ wówczas nie było jeszcze kapitalizmu i nie było odpowiedniej praktyki. Marksizm mógł się pojawić jedynie jako wytwór społeczeństwa kapitalistycznego. Marks nie mógł w epoce kapitalizmu przedmonopolistycznego z góry konkretnie poznać pewnych swoistych prawidłowości epoki imperializmu, ponieważ imperializm jako ostatni stadium kapitalizmu wtedy jeszcze nie pojawił się i nie było jeszcze odpowiedniej praktyki; dopiero Lenin i Stalin mogli podjąć to zadanie.

Marks, Engels, Lenin i Stalin mogli stworzyć swą teorię nie tylko dzięki swej genialności, ale głownie dlatego, że brali osobiście udział w praktyce walki klasowej i doświadczeń naukowych owych czasów; gdyby nie to, żadna genialność nie mogłaby zapewnić sukcesu. Maksyma, że ,,siutsai* nie przekraczając progu swego domu może wiedzieć o wszystkich sprawach ziemskich’’, była czczym frazesem w dawnych czasach, kiedy technika stała na niskim poziomie, ale w nasze epoce, kiedy technika stoi na wysokim poziomie, daje się to urzeczywistnić, aczkolwiek prawdziwą wiedzę, osiągnięta na podstawie własnego doświadczenia, posiadają tylko ludzie związani z praktyką ,,ziemską’’; oni to w swojej praktyce zdobywają ,,wiedzę’’, która za pośrednictwem pisma i techniki trafia do ,,siutsai’’ i pozwala mu pośrednio wiedzieć ,,o wszystkich sprawach ziemskich’’.

Do bezpośredniego poznania jakiegokolwiek zjawiska lub zjawisk konieczny jest osobisty udział w walce praktycznej mającej na celu zmienienie rzeczywistości, zmienianie jakiegokolwiek zjawiska lub zjawisk, tylko bowiem osobisty udział w tej walce praktycznej może doprowadzić do zetknięcia się z zewnętrzną stroną jakiegokolwiek zjawiska lub zjawisk i tylko osobisty udział w tej praktycznej walce pozwala odkryć i zrozumieć istotę jakiegokolwiek zjawiska lub zjawisk. Oto droga poznania, którą w rzeczywistości kroczy każdy człowiek; chodzi tylko o to, że istnieją ludzie, którzy umyślnie wypaczają prawdę i przeczą temu.

W najbardziej zaś śmiesznej roli występują tu ludzie zwani ,,wszechwiedzącymi’’, którzy nachwytali się przypadkowych, urywkowych wiadomości i uważają się za ,,pierwsze osoby świata’’, co świadczy jedynie o ich nadmiernej zarozumiałości. Wiedza – to nauka, a w nauce nie ma miejsca na najmniejszą nawet obłudę i zarozumiałość, nauka stanowczo wymaga czegoś wręcz przeciwnego – uczciwości i skromności. Jeżeli chcecie zdobyć wiedzę, musicie brać udział w praktyce zmieniającej rzeczywistość. Jeżeli chcecie poznać smak gruszki, musicie ją zmienić – wziąć do ust i rozgryźć. Jeżeli chcecie poznać budowę i właściwości atomu, musicie dokonać odpowiednich doświadczeń fizycznych i chemicznych, zmienić stan atomu. Jeżeli chcecie znać teorię i metody rewolucji, musicie wziąć udział w rewolucji. Cała rzeczywista wiedza pochodzi z bezpośredniego doświadczenia. Jednakże człowiek nie może doświadczyć bezpośrednio wszystkiego na świecie, toteż w rzeczywistości większa część naszej wiedzy – to wytwór doświadczenia pośredniego, to wiedza pochodząca z wszystkich minionych stuleci i wiedza osiągnięta przez ludzi gdzie indziej. Wiedza ta jest wytworem bezpośredniego doświadczenia ludzi, którzy żyli w przeszłości, lub bezpośredniego doświadczenia innych ludzi. Jeżeli w okresie bezpośredniego doświadczenia osiągniętego przez naszych przodków lub ludzi nam współczesnych wiedza ta odpowiadała wymogom, o których mówił Lenin – to znaczy była rezultatem abstrakcji naukowej i była naukowym odbiciem obiektywnie istniejących zjawisk, to wiedzy tej można ufać; w przeciwnym razie ufać jej nie można. Dlatego też wiedza człowieka składa się z dwóch części – z danych doświadczenia bezpośredniego i danych doświadczenia pośredniego. To, co dla mnie jest doświadczeniem pośrednim, dla innych jest jednocześnie doświadczeniem bezpośrednim. A zatem jeżeli chodzi o wiedzę w jej całokształcie, żadne jej elementy nie mogą być oderwane od bezpośredniego doświadczenia.

Źródłem całej wiedzy są wrażenia odbierane przez narządy zmysłów człowieka z obiektywnie istniejącego świata zewnętrznego;  kto neguje wrażenie, neguje bezpośrednio doświadczenie, neguje osobisty udział w praktyce zmieniającej rzeczywistość – nie jest materialistą. W tym tkwi przyczyna śmieszności ludzi ,,wszechwiedzących’’. Chińczycy mają stare przysłowie: ,,Nie można schwytać tygrysiąt nie wlazłszy do legowiska tygrysa’’. Przysłowie to jest słuszne zarówno w odniesieniu do praktyki ludzkiej, jak i do teorii poznania. Poznanie oderwane od praktyki jest nie do pomyślenia.

Aby wyjaśnić dialektyczno-materialistyczny ruch poznania odbywający się na podstawie praktyki zmieniania rzeczywistości – ruch stopniowo pogłębiającego się poznania – przytoczymy jeszcze kilka przykładów.

W początkowym okresie swej praktyki – okresie niszczenia maszyn i walki żywiołowej – proletariat stał dopiero na szczeblu zmysłowego poznania społeczeństwa kapitalistycznego i poznawał jedynie poszczególne strony i zewnętrzny związek różnych zjawisk kapitalizmu. W owych czasach proletariat był jeszcze tak zwaną ,,klasą w sobie’’. Gdy jednak nastąpił drugi okres praktyki proletariatu – okres świadomej i zorganizowanej walki ekonomicznej i politycznej, gdy różnorodne doświadczenie oparte na praktyce, doświadczenie oparte na długotrwałej walce, zostało w sposób naukowy uogólnione przez Marksa i Engelsa, gdy powstała teoria marksistowska, która oświeciła proletariat i dzięki której osiągnął on zrozumienie istoty społeczeństwa kapitalistycznego, zrozumienie eksploatatorskich stosunków między klasami społecznymi, zrozumienie własnych historycznych zadań – wówczas proletariat stał się ,,klasą dla siebie’’.

Taka sama była forma poznania imperializmu przez lud chiński. Pierwszy szczebel był szczeblem powierzchniowego poznania zmysłowego, szczeblem walki przeciwko cudzoziemcom w ogóle za czasu ruchów taipingów, bokserów i innych ruchów. Dopiero drugi szczebel był szczeblem poznania racjonalnego – gdy lud chiński dojrzał rozmaite sprzeczności wewnętrzne i zewnętrzne imperializmu, gdy dojrzał  istotę ucisku i wyzysku szerokich mas ludowych Chin przez imperializm sprzymierzony z chińską burżuazją kompradorską i klasą feudalno-obszarniczą; poznanie to rozpoczęło się dopiero w okresie ,,ruchu 4 maja’’ 1919 roku.

Spójrzmy teraz na wojnę. Gdyby wojną kierowali ludzie nie mający doświadczenia wojennego, to początkowo nie mogliby zrozumieć głębokich praw kierowania daną konkretną wojną (na przykład naszą rewolucyjną wojną agrarną w okresie ubiegłych 10 lat). Początkowo zdobyliby oni tylko osobiste doświadczenie w wielu bitwach, przy czym sporo bitew kończyłoby się ich porażką. Niemniej jednak doświadczenie to (doświadczenie zwycięstw, a zwłaszcza porażek) pozwoliłoby im zrozumieć elementy wewnętrzne przenikające całą tę wojnę, to znaczy prawidłowości tej konkretnej wojny, zrozumieć strategię i taktykę, a więc dałoby im możność pewną ręką kierować wojną. Gdyby w tym czasie powierzyć kierownictwo wojną człowiekowi nie mającemu doświadczenia, to również mógłby on zrozumieć rzeczywiste prawidłowości wojny dopiero po doznaniu szeregu porażek (to znaczy po zdobyciu doświadczenia).

Słyszy się często, jak niektórzy towarzysze, nie chcąc podjąć się tej czy owej pracy, oświadczają, że tej pracy nie podołają. A czemu sądzą, że nie podołają? Ponieważ nie mają właściwego wyobrażenia o charakterze i warunkach tej pracy: bądź nigdy nie stykali się z tego rodzaju pracą, bądź też stykali się, ale rzadko, wobec czego nie może być mowy o tym, by znali tego rodzaju pracę. Gdy się im jednak dokładnie zanalizuje stan i warunki pracy, ludzie się zaczynają czuć bardziej pewnie i wyrażają zgodę na zajęcie się tą pracą. Jeżeli będą zajmować się tą pracą przez pewien czas – nabędą w niej doświadczenia; jeżeli zaś ponadto będą rzetelnie wnikać w rzeczywistą sytuację, jeżeli nie będą patrzyli na rzeczy subiektywnie, jednostronnie i powierzchownie – to będą mogli sami wysnuć wniosek co do tego, jak należy tę pracę wykonywać, i zaczną pracować znacznie pewniej. Tylko ludzie, którzy patrzą na rzeczy subiektywnie jednostronnie i powierzchownie, którzy po przybyciu na nowe miejsce nie interesują się sytuacją, nie wnikają w całokształt sprawy (w jej historię i jej stan obecny) i nie pojąwszy istoty sprawy (charakteru danej sprawy oraz jej związku wewnętrznego z innymi sprawami) od razu zaczynają zarozumiale wydawać rozkazy i zarządzenia – tylko racy ludzie skazani są na nieuchronne fiasko.

A zatem pierwszym krokiem procesu poznania jest początkowe zetknięcie się ze zjawiskami świata zewnętrznego – szczebel wrażeń. Drugim krokiem jest uogólnienie danych uzyskanych z wrażeń, ich uporządkowanie i przetworzenie – szczebel pojęć, sądów i wniosków. Jedynie posiadając bardzo obfite (a nie bezładne i niepełne) dane uzyskane z wrażeń i jedynie wówczas, gdy odpowiadają one rzeczywistości (to znaczy, gdy nie są rezultatem mylnego postrzeżenia), można na podstawie tych danych opracować prawidłowe pojęcia i teorię.

Istnieją tu dwa ważne momenty, które należy specjalnie podkreślić. O pierwszym była już mowa, tutaj jednak wypadnie powtórzyć go raz jeszcze – jest to zagadnienie zależności poznania racjonalnego od zmysłowego. Ten, kto uważa, że poznanie racjonalne nie wywodzi się z poznania zmysłowego – jest idealistą. W dziejach filozofii istniał tak zwany racjonalizm uznający tylko realność rozumu, negujący realność doświadczenia, uważający, że polegać można jedynie na rozumie oraz że doświadczenie oparte na postrzeganiu zmysłowym nie jest wiarygodne; błędy tego kierunku polegają na tym, że stawia on fakty na głowie. Wiarygodność danych poznania racjonalnego opiera się właśnie na tym, że źródłem ich jest postrzeżenie zmysłowe; w przeciwnym razie te dane poznania racjonalnego byłyby jak rzeka bez źródła, jak drzewo bez korzeni, byłyby czymś pozbawionym wiarogodności, powstającym tylko subiektywnie. Z punktu widzenia kolejności stadiów procesu poznania doświadczenie zmysłowe jest pierwotne, toteż podkreślamy znaczenie praktyki społecznej w procesie poznania, tylko bowiem praktyka społeczna może zapoczątkować poznanie ludzkie, tylko w związku nią obiektywnie istniejący świat zewnętrzny poczyna nam dostarczać odpowiedniego zaświadczenia zmysłowego. Człowiek, który zamknie oczy, zatka uszy i zupełnie odgrodzi się od obiektywnie istniejącego świata zewnętrznego – w ogóle nie może poznawać. Poznanie rozpoczyna się od doświadczenia – to właśnie jest materializm teorii poznania.

Drugi moment to konieczność pogłębiania teorii poznania, konieczność przejścia od szczebla zmysłowego poznania do szczebla racjonalnego poznania – to właśnie jest dialektyka teorii poznania[4]. Uważać, że poznanie może się zatrzymać na niższym szczeblu – na szczeblu poznania zmysłowego – że wiarygodne jest jedynie poznanie zmysłowe, a poznanie racjonalne jest niewiarygodne – to znaczy powtarzać znane z historii błędy empiryzmu. Błędy tej teorii polegają na niezdawaniu sobie sprawy, że aczkolwiek dane postrzeżenia zmysłowego niewątpliwie są odbiciem pewnych rzeczy realnych obiektywnie istniejącego świata zewnętrznego (nie będę tu mówił o idealistycznym empiryzmie, który sprowadza doświadczenie do tak zwanej samokontemplacji), niemniej jednak dane te są jednostronne i powierzchowne, a uzyskane odbicie rzeczy jest niepełne, nie odzwierciedla istoty rzeczy. Do pełnego odzwierciedlenia istoty rzeczy, do odzwierciedlenia wewnętrznych prawidłowości niezbędne jest zbudowanie systemu pojęć i tez teoretycznych, przetworzenie – za pomocą myślenia – bogatych danych postrzeżenia zmysłowego, przetworzenie polegające na odrzuceniu plew i wybraniu ziarna, na usunięcie tego co fałszywe, a zachowaniu tego, co prawdziwe, na przejściu od jednej strony zjawiska do innej, od tego, co zewnętrzne, do tego co wewnętrzne – do zbudowania tego systemu pojęć i tez teoretycznych konieczny jest skok od poznania zmysłowego do poznania racjonalnego.

Wskutek tego przetworzenia wiedza nasza nie stanie się mniej pełna, mniej wiarygodna. Przeciwnie, wszystko to, co stanowi naukowo przetworzony produkt procesu poznania przebiegającego na bazie praktyki jest, jak mówił Lenin, jeszcze głębsze, wierniejsze, jeszcze bardziej odzwierciedla istniejący obiektywnie świat. Tego właśnie nie rozumieją ograniczeni praktycy: hołdują oni jedynie doświadczeniu, a ignorują teorię, wskutek czego nie mogą ogarnąć całokształtu procesu obiektywnego, brak im jasnej orientacji i rozległej perspektywy, upajają się swymi przypadkowymi sukcesami i powierzchownymi wyobrażeniami. Gdyby ci ludzie kierowali rewolucją – zepchnęliby ją w ślepy zaułek.

Poznanie racjonalne zależy od poznania zmysłowego, a poznanie zmysłowe powinno się rozwijać w racjonalne – oto teoria poznania materializmu dialektycznego. Racjonalizm i empiryzm w filozofii nie rozumieją historycznego czy też dialektycznego charakteru poznania i aczkolwiek każdy z tych kierunków zawiera jedną stronę prawdy (mowa tu o materialistycznym racjonalizmie i materialistycznym empiryzmie, a nie o idealistycznym racjonalizmie i idealistycznym empiryzmie), to jednak przy rozpatrywaniu ich z punktu widzenia całokształtu teorii poznania okaże się, że oba te kierunki są błędne. Dialektyczno-materialistyczny ruch poznania od zmysłowego do racjonalnego ma miejsce zarówno w procesie poznania zjawiska małego (na przykład poznanie jakiejś rzeczy lub jakiejś pracy), jak i w procesie poznania zjawiska wielkiego (na przykład poznanie tego czy innego społeczeństwa lub tej czy innej rewolucji).

Jednakże ruch poznania na tym się jeszcze nie kończy. Gdyby materialistyczno-dialektyczny ruch poznania zatrzymywał się jedynie na poznaniu racjonalnym – byłoby to rozwiązanie tylko połowy problemu; co więcej, z punktu widzenia filozofii marksistowskiej byłoby to rozwiązanie bynajmniej nie najważniejszej połowy problemu. Filozofia marksistowska uważa, że najważniejszą rzeczą jest nie to, by zrozumiawszy prawidłowości obiektywnego świata móc wytłumaczyć świat, lecz to, by wykorzystać poznanie obiektywnych prawidłowości do aktywnego przeobrażania świata. Marksizm uznaje doniosłość teorii, znalazło to pełny wyraz w następującej tezie Lenina: ,,Bez rewolucyjnej teorii niemożliwy jest również ruch rewolucyjny’’[5]. Ale marksizm przywiązuje do teorii poważne znaczenie właśnie dlatego i tylko dlatego, że może ona kierować działalnością praktyczną. Jeśli się ma prawidłową teorię, ale poprzestaję się na czczych rozmowach o niej, jeżeli trzyma się ją pod suknem i nie urzeczywistnia jej w praktyce, to teoria ta nie może mieć znaczenia, chociażby była jak najlepsza.

Poznanie zaczyna się od praktyki; uzyskawszy wiedzę teoretyczną poprzez praktykę, należy znowu powrócić do praktyki. Aktywna rola poznania wyraża się nie tylko w aktywnym skoku od poznania zmysłowego do poznania racjonalnego, ale, co jeszcze ważniejsze, w skoku od racjonalnego poznania do rewolucyjnej praktyki. Poznanie, które opanowało prawidłowości świata, powinno być znów skierowane ku praktycznemu przeobrażaniu świata, zastosowanie w praktyce produkcji, w praktyce rewolucyjnej walki klasowej i walki narodowo-wyzwoleńczej, jak również w praktyce doświadczeń naukowych. Oto proces sprawdzania teorii oraz rozwoju teorii – dalszy ciąg jednolitego procesu poznania.

Kwestia, czy teza teoretyczna odpowiada obiektywnej prawdzie, nie rozstrzyga się w pełni i nie może być w pełni rozstrzygnięta w ruchu poznania od poznania zmysłowego do poznania racjonalnego, o którym mówiliśmy wyżej. Aby w pełni rozstrzygnąć tę kwestię, trzeba od poznania racjonalnego znowu powrócić do praktyki społecznej, zastosować teorię w praktyce i sprawdzić, czy może ona doprowadzić do wytkniętego celu. Wiele teorii przyrodniczych uznano za prawdziwe nie tylko dlatego, że zostały one odkryte przez przyrodników, lecz i dlatego, że potwierdziła je późniejsza praktyka naukowa. Podobnie również marksizm-leninizm uznano za teorię prawdziwą, że Marks, Engels i Lenin opracowali ją naukowo, ale i dlatego, że potwierdziła ją późniejsza praktyka rewolucyjnej walki klasowej i walki narodowowyzwoleńczej. Materializm dialektyczny jest prawdą powszechną dlatego, że – jak stwierdziła praktyka całego społeczeństwa, praktyka poszczególnych klas i poszczególnego człowieka – wszystko nieuchronnie podlega jej obiektywnym prawom odkrytym przez marksizm. Historia poznania ludzkiego mówi, że prawdziwość wielu teorii była niedostatecznie pełna, lecz dzięki sprawdzeniu w praktyce niepełność ich została usunięta. Liczne teorie były błędne, lecz dzięki sprawdzeniu w praktyce błędy ich zostały skorygowane. Oto dlaczego praktyka stanowi kryterium prawdy. ,,Punkt widzenia życia, praktyki powinien być naczelnym i podstawowym punktem widzenia teorii poznania’’[6].Doskonale wyraził to Stalin: ,,…teoria staje się bezprzedmiotowa, jeśli nie łączy się z rewolucyjną praktyką, podobnie jak i praktyka staję się ślepa, jeśli nie oświetla sobie drogi rewolucyjną teorią’’[7].

Czy na tym kończy się ruch poznania? Odpowiadamy: kończy się, a zarazem nie kończy się. Człowiek społeczny, który włączył się do praktyki zmieniania jakiegoś określonego obiektywnego procesu na jakimś szczeblu jego rozwoju (zarówno gdy chodzi o praktykę zmieniania jakiegoś procesu przyrodniczego czy też praktykę zmieniania jakiegoś procesu społecznego) wskutek odzwierciedlania obiektywnego procesu i swej aktywności subiektywnej może przejść od poznania zmysłowego do poznania racjonalnego i budować idee, teorie, plany czy projekty odpowiadające na ogół prawidłowościom tego procesu obiektywnego; i jeżeli następnie stosuje te idee, teorie, plany, czy projekty w praktyce zmieniania tegoż procesu obiektywnego uda się osiągnąć wytknięty cel, to znaczy – jeżeli w praktyce tego procesu uda się przekształcić sformułowane poprzednio idee, teorie, plany i projekty w rzeczywistość lub osiągnąć na ogół ich realizację to ruch poznania tego konkretnego procesu można uznać za zakończony. Na przykład urzeczywistnienie planu jakiejś budowli, potwierdzenie jakiejś hipotezy naukowej, stworzenie jakiegoś mechanizmu, zebranie plonów jakiejś uprawy – w procesie zmieniania przyrody, albo też sukces jakiegoś strajku, zwycięstwo w jakiejś wojnie, wykonanie jakiegoś planu w dziedzinie nauczania – w procesie zmieniania społeczeństwa – wszystko to jest osiągnięciem wytkniętego celu. Jednakże na ogół biorąc, zarówno w praktyce zmieniania przyrody, jak i praktyce zmieniania społeczeństwa rzadko się zdarza, by idee, teorie, plany i projekty, z którymi ludzie początkowo do tej praktyki, wcielone zostały w życie bez najmniejszych zmian. Dzieje się tak dlatego, że ludzie zmieniający rzeczywistość są często skrępowani wielorakimi ograniczeniami: są często skrępowani nie tylko warunkami naukowymi i technicznymi, lecz i rozwojem samego procesu obiektywnego oraz stopniem jego przejawiania się (nie zostały jeszcze odsłonięte w całej pełni wszystkie strony i istota obiektywnego procesu). W takiej sytuacji wskutek ujawnienia się w praktyce okoliczności uprzednio nie przewidzianych, zdarza się często, że idee, teorie, plany i projekty ulegają częściowym zmianom, a zdarzają się nawet wypadki całkowitej ich zmiany. Jak z tego wynika, zdarzają się wypadki, że poprzednio opracowane idee, teorie, plany i projekty częściowo lub całkowicie nie odpowiadają realnej rzeczywistości, są częściowo lub całkowicie błędne. W wielu wypadkach dopiero po licznych niepowodzeniach udaje się usunąć błędne poznanie, uzyskać zgodność z prawidłowościami obiektywnego procesu – a zatem przekształcić to, co subiektywne, w to, co obiektywne, to jest w praktyce osiągnąć oczekiwane rezultaty. W każdym razie, z nadejściem  tej chwili, ruch poznania ludzkiego w jakimś określonym obiektywnym procesie na jakimś określonym szczeblu rozwoju można uważać za zakończony.

Jednakże jeżeli rozpatrywać proces w jego rozwoju, to trzeba stwierdzić, że ruch poznania ludzkiego na tym nie kończy się. Wszelki proces, czy to w przyrodzie, czy w społeczeństwie, wskutek istnienia sprzeczności wewnętrznych i ich walki, postępuje naprzód i rozwija się. Toteż proces poznania ludzkiego idąc za nim również musi postępować naprzód i rozwijać się. Jeśli chodzi o ruch społeczny, to przywódcy prawdziwie rewolucyjni powinni nie tylko umieć prostować błędy w swoich ideach, teoriach, planach i projektach, jak o tym wspominaliśmy wyżej, lecz również podczas przechodzenia określonego obiektywnego procesu z jednego szczebla rozwoju na inny powinni umieć sami wraz ze wszystkimi uczestnikami rewolucji włączyć się do tego przejścia w swym własnym subiektywnym poznaniu, to jest dążyć do tego, by wysuwane nowe zadania rewolucyjne i nowe plany pracy odpowiadały nowym zmianom w sytuacji. W okresie rewolucyjnym sytuacja zmienia się bardzo szybko, toteż jeżeli poznanie rewolucjonistów nie będzie nadążało za tymi zmianami, nie będą mogli doprowadzić rewolucji do zwycięskiego końca.

Często jednak zdarza się, że idee pozostają w tyle za rzeczywistością; dzieje się tak dlatego, że rozliczne warunki społeczne ograniczają poznanie ludzkie. Walczymy przeciwko konserwatystom w naszych rewolucyjnych szeregach, gdyż ich idee nie odpowiadają zmianom zachodzącym w sytuacji obiektywnej, co w historii przejawiało się w postaci prawicowego oportunizmu. Ludzie ci nie widzą, że walka sprzeczności przesunęła już proces obiektywny naprzód, a ich poznanie wciąż jeszcze pozostaje na dawnym szczeblu. Cechy te właściwe są ideom wszystkich konserwatystów. Idee ich są oderwane od praktyki społecznej, nie mogą oni kroczyć na czele ruchu społeczeństwa i pełnić roli jego przewodnika, zdolni są jedynie do tego, by wlec się w ogonie tego ruchu i wyrzekać na zbyt szybki ruch społeczeństwa naprzód, usiłują pociągnąć je wstecz i zawrócić koło historii.

Walczymy również przeciwko ,,lewicowej’’ frazeologii. Idee jej przedstawicieli wybiegają naprzód, przeskakując określone szczeble rozwoju obiektywnego procesu; jedni z nosicieli tych idei biorą złudzenia za rzeczywistość, inni usiłują gwałtem zrealizować w teraźniejszości ideały, które dadzą się zrealizować dopiero w przyszłości; idee ich oderwane od współczesnej praktyki większości ludzi, oderwane od współczesnej rzeczywistości doprowadzają w działalności praktycznej do awanturnictwa. Rozbrat między tym, co subiektywne, a tym, co obiektywne, oderwanie poznania od praktyki stanowią swoistą cechę idealizmu i mechanistycznego materializmu, oportunizmu i awanturnictwa. Marksistowsko-leninowska teoria poznania, dla której probierzem prawdy jest praktyka, musi prowadzić stanowczą walkę przeciwko tym błędnym poglądom. Marksiści głoszą, że w absolutnym ogólnym procesie rozwoju wszechświata rozwój poszczególnych konkretnych procesów ma charakter względny. Dlatego też z nieskończonych potoków prawdy absolutnej ludzkie poznanie poszczególnych konkretnych procesów na określonych etapach ich rozwoju czerpie tylko prawdy względne. Z sumy niezliczonych prawd względnych powstaje prawda absolutna[8].

Rozwój obiektywnego procesu – to rozwój pełen sprzeczności i walki. Rozwój poznania ludzkiego – to również rozwój pełen sprzeczności i walki. Wszelki ruch dialektyczny w obiektywnym świecie może wcześniej czy później znaleźć swe odbicie w poznaniu ludzkim. Proces powstawania, rozwoju i zagłady jest w praktyce społecznej nieskończony i tak samo nieskończony jest proces powstawania, rozwoju i zagłady w poznaniu ludzkim. Ponieważ praktyka oparta na określonych ideach, teoriach, planach i projektach i zmierzająca do zmieniania obiektywnej rzeczywistości postępuje wciąż naprzód, to i ludzkie poznanie obiektywnej rzeczywistości wciąż się pogłębia. Proces zmieniania obiektywnie istniejącego świata realnego jest wieczny i nie ma granic i tak samo wieczne jest i nie ma granic poznawanie przez ludzi prawdy w procesie praktyki. Marksizm-leninizm nie kładzie bynajmniej kresu poznawaniu prawdy, lecz przeciwnie, nieustannie toruje drogi do poznania prawdy w procesie praktyki. Nasz wniosek: jesteśmy za konkretną historyczną jednością tego, co subiektywne, i tego, co obiektywne, teorii i praktyki, wiedzy i działania; jesteśmy przeciwko wszystkim – ,,lewicowym’’ i prawicowym – błędnym poglądom oderwanym od konkretnej historii. W przeżywanej przez nas obecnie epoce rozwoju społecznego odpowiedzialność za prawidłowe poznanie i przeobrażanie świata historia złożyła na barki proletariatu i jego partii. Zarówno w Chinach, jak i na całym świecie proces praktyki przeobrażania świata – proces, którego przebieg został z góry nakreślony na podstawie poznania naukowego – doszedł do momentu niebywałego w dziejach całej ludzkości. Jest to moment całkowitego poznania ciemności, zarówno w Chinach, jak i na całym świecie, i przekształcenie tego świata w nieznany dotąd świat.

Walka proletariatu i rewolucyjnych mas ludowych o przeobrażenie świata obejmuje zrealizowanie następujących zadań: przeobrażenie obiektywnego świata, jak również przeobrażenie swego subiektywnego świata – przeobrażenie swych zdolności poznawczych, przeobrażenie stosunku świata subiektywnego do obiektywnego. Na jednej części kuli ziemskiej – w Związku Radzieckim – ludzie dokonują już tych przeobrażeń i obecnie przyspieszają ten proces przeobrażeń. Naród chiński i narody całego świata również przechodzą obecnie lub przejdą w przyszłości proces tych przeobrażeń.

Obiektywny świat ulegający przeobrażeniom obejmuje również wszystkich przeciwników przeobrażeń; powinni oni przejść z początku etap przeobrażenia opartego na przymusie; dopiero potem będą mogli wkroczyć w etap świadomego przekuwania ich psychiki. Epoka, w której ludzkość całego świata okaże się zdolna do świadomego przeobrażania siebie i świata, będzie właśnie epoką komunizmu na całym świecie.

Poprzez praktykę wykrywać prawdy i poprzez taktykę również potwierdzać prawdy i rozwijać prawdy. Od poznania zmysłowego aktywnie przechodzić do poznania racjonalnego i następnie od poznania racjonalnego – do aktywnego kierowania praktyką rewolucyjną, do przeobrażania subiektywnego i obiektywnego świata. Praktyka – poznanie, znowu praktyka – i znowu poznanie – cykle tego procesu powtarzają się nieskończenie, a przy tym treść cyklów praktyki i poznania wznosi się za każdym razem na wyższy szczebel. Oto w ogólnych zarysach teoria poznania materializmu dialektycznego na jedność wiedzy i działania.

[1] W. I. Lenin, ,Konspekt książki Hegla <>’’ (Zeszyty filozoficzne, Moskwa 1947, str. 185. – Przypis redakcji). – 399

[2] Patrz K. Marks i F. Engels, ,,Jedenaście tez o Feuerbachu’’ (Dzieła, wyd. ros., t. IV, str. 589. – Przypis redakcji); W. I. Lenin, ,,Materializm a empiriokrytycyzm’’ (Dzieła, tom 14, Warszawa 1949, str. 160. – Red. przekł. polsk.). – 399

* ,,Opowieść o Trzech Królestwach’’ (,,Sankuo jenji’’) – popularna w Chinach powieść historyczna osnuta na tle walki trzech królestw – Wei, Wu i Szu  w III wieku n. e.

[3] W. I. Lenin, ,Konspekt książki Hegla <>’’ (Zeszyty filozoficzne, Moskwa 1947, str. 146. – Przypis redakcji). – 402

* Siutsai – najniższy stopień naukowy w dawnych Chinach

[4] W. I. Lenin mówi: ,,Aby zrozumieć, trzeba empirycznie rozpocząć pojmowanie, badanie, od empirii wznosić się do uogólnienia’’. W. I. Lenin, ,,Konspekt książki Hegla <> (Zeszyty filozoficzne, Moskwa 1947, str. 178. – Przypis redakcji). – 407

[5] W. I. Lenin, ,,Co robić?’’ (Dzieła, tom 5, Warszawa 1950, str. 404 – Red, przekł. polsk.). – 410

[6] W. I. Lenin, ,, Materializm a empiriokrytycyzm’’ (Dzieła, tom 14, Warszawa 1949, str. 160. – Red. przekł. polsk.) – 410

[7] J. W. Stalin, ,,O podstawach leninizmu’’ (,,Zagadnienia leninizmu’’, Warszawa 1951, str. 27 – Red. przekł. polsk.). – 410

[8] Patrz W. I. Lenin, ,,Materializm, a empiriokrytycyzm’’ (Dzieła, tom 14, Warszawa 1949, str. 151. – Red. przekł. polsk.). – 413

Komunistyczna Partia Peru – Wieczna chwała prezydentowi Mao Tsetungowi!

W ciągu tysięcy lat nieustannej walki o przejście od sfery konieczności do wolności, ludzkość zrodziła klasę robotniczą, a wraz z jej niewyczerpaną i rosnącą siłą zrodził się marksizm-leninizm zsyntetyzowany w Marksie i Engels w Leninie i Stalinie.

 Tak więc, odkąd marksizm powstał z klasy robotniczej, uciskane narody i cała ludzkość mają cel i nadzieję: zbudować nowe społeczeństwo, społeczeństwo komunistyczne, do którego idą „z gwałtowną i aktywną wiarą. “

W epoce imperializmu lub monopolistycznego, pasożytniczego i umierającego kapitalizmu, czas, w którym klasa robotnicza siłą swych uzbrojonych rąk zdobywa władzę i rosnące i wściekłe fale narodowego wyzwolenia zmiatają imperialistyczny ucisk, rozwija rewolucję chińską pełną nauczania i zdziwienia dla świata.

W tym historycznym tyglu międzynarodowa klasa robotnicza urzeczywistniła się w prezydencie Mao Tsetungowi, który w 1921 r. założył Komunistyczną Partię Chin, zorganizowaną awangardę, która przewodziła triumfalnej rewolucji nowej demokracji wraz z założeniem Chińskiej Republiki Ludowej, partia, która dzisiaj przez Wielką Proletariacką Rewolucję Kulturalną rozwija rewolucję socjalistyczną i umacnia dyktaturę proletariatu.

W ten sposób wyłoniła się Myśl Mao Tse Tung.


W ten sposób marksizm-leninizm znalazł sposób, aby poprowadzić i wcielić uciskane narody w niepohamowany potok światowej rewolucji.

W ten sposób marksizm-leninizm znalazł sposób, aby stale rozwijać rewolucję socjalistyczną i nieubłaganie iść w kierunku jej przyszłego celu, społeczeństwa komunistycznego.


W tych wspaniałych ramach walki klasowej, w swoim wielkim kraju i na świecie, prezydent Mao Tsetung odziedziczył marksizm-leninizm, bronił go i rozwijał.

Bronił go przed rewizjonizmem, który dziś jest zdemaskowany przez radziecki socjal-imperializm i jest obecnie głównym źródłem wojny.

I rozwinął ją w każdej dziedzinie, podnosząc ją do obecnej sytuacji marksizmu-leninizmu-myśl Mao Tsetung.


Tak więc marksizm, w płomieniach walki klasowej i działania wielkich wychowawców proletariatu, staje się marksizmem-leninizmem-myśl Mao Tsetung.

W związku z tym, dzisiaj być marksistą jest trzymać się marksizmu-leninizmu – myśli Mao Tsetung.

Prezydent Mao Tsetung nie żyje!

Jego wielkie serce przestało bić, jego puls zatrzymał się, a jego życie zgasło.

Głęboki, ciężki ból spada na klasę robotniczą i uciskane ludy Ziemi, a czerwone flagi na pół-maszcie niosą powszechną żałobę.


Wielki wychowawca międzynarodowego proletariatu przestał istnieć, a jego niezgłębiona nieobecność odczuwana jest na całym świecie: to wielka nieobecność, która zostawiła nam Marksa, to wielka nieobecność, która pozostawiła nam Lenina, dziś że wczoraj klasa robotnicza i ludowe, zamieniając swój ból w siłę, poprzez zamieszanie, będą kontynuować świetlisty cel, wciąż niosący niepokonane flagi Marksa, Lenina i Mao Tsetunga.

Organizacje, które przyłączają się do Mariátegui w momencie smutku, wyrażają się do Chińskiego ludu, chińskiej klasy robotniczej i wielkiej, chwalebnej i poprawnej Komunistycznej Partii Chin, ich najgłębszego smutku z powodu śmierci prezydenta Mao Tsetunga, wielkiego pedagoga klasy robotniczej międzynarodowej, uciskanych narodów świata i światowej rewolucji, której myśl oświetla świat i zawsze będzie go oświetla.


WIECZNA CHWAŁA PREZYDENTOWI MAO TSETUNG


Komitet Koordynacyjny Organizacji Członkowskich Mariátegui 
V. P. Nr 6, dec.76 Lima
18 września 1976 r

Mao Tse-Tung – Z iskry może rozgorzeć pożar

[1930, dokument pochodzi z Trzeci Swiat]

List napisany przez towarzysza Mao Tse-tunga w celu skrytykowania pewnych pesymistycznych nastrojów, istniejących  wtedy w partii.

Część naszych towarzyszy komunistów jeszcze niezupełnie prawidłowo ocenia obecną sytuację i niezupełnie prawidłowo rozumie wypływającą z niej linię naszych działań. Wierzą oni w niezawodny przypływ fali rewolucyjnej, ale nie wierzą, że może on szybko nastąpić. Dlatego nie aprobują planu opanowania prowincji Kiangsi i godzą się jedynie na lotną akcję partyzancką w trzech rejonach na styku prowincyj Fukien, Kuangtung i Kiangsi. Jednocześnie nie są oni głęboko przeświadczeni o konieczności ustanawiania czerwonej władzy w rejonach partyzanckich. Dlatego też nie są głęboko przeświadczeni o konieczności przyśpieszenia przypływu fali rewolucji w całym kraju drogą wzmocnienia czerwonej władzy i rozszerzenia jej terytorium. Uważają widocznie, że w okresie kiedy jeszcze daleko jest do przypływu fali rewolucji, daremną byłoby rzeczą prowadzić tę niezmiernie ciężką pracę nad ustanowieniem władzy; zamierzają z początku rozszerzyć nasz wpływ polityczny, posługując się w tym celu łatwiejszym środkiem — lotną akcją partyzancką; kiedy zaś, powiadają, praca nad pozyskaniem mas w skali ogólnokrajowej będzie całkowicie lub do pewnego stopnia zakończona — wtedy wszcząć w całych Chinach zbrojne powstanie i rzucić na szalę siły Armii Czerwonej, rezultatem czego właśnie będzie wielka rewolucja, która ogarnie cały kraj.

Ta ich teoria, głosząca, że najpierw należy pozyskać masy w całym kraju (to znaczy we wszystkich jego zakątkach), a dopiero potem  ustanawiać   nową  władzę,   nie  odpowiada   rzeczywistym warunkom,  w jakich  rozwija się  rewolucja chińska.   Źródłem tej teorii jest przede wszystkim fakt, że zapominają, iż Chiny są krajem półkolonialnym, o który toczy ze sobą walkę szereg państw imperialistycznych.  A tymczasem wystarczy tylko zrozumieć, że Chiny są krajem półkolonialnym, o który toczy ze sobą walkę  wiele państw imperialistycznych,   i   wtedy   wszystko   stanie   się jasne:

1)   stanie się rzeczą jasną,   dlaczego  spośród  wszystkich  państw  świata tylko w  Chinach istnieje tak niezwykłe zjawisko, jak długotrwała walka wewnętrzna  w obozie klas panujących;  dlaczego  ta walka wewnętrzna rozszerza się i zaostrza z dnia na dzień; dlaczego w Chinach nic udawało się i nie udaje ustanowić jednolitej władzy;

2) stanie się rzeczą jasną doniosłość kwestii chłopskiej i w konsekwencji można będzie   zrozumieć,   dlaczego   powstania   na   wsi   przybierają   taki rozmach, jak to się dzieje teraz, kiedy ogarnęły one cały kraj;

3) stanie się rzeczą jasną słuszność hasła robotniczo-chłopskiej władzy demokratycznej;

4) stanie się zrozumiale również  inne niezwykłe zjawisko, które wynikło w związku z długotrwałą walką wewnętrzną w  obozie  klas  panujących — niezwykłym zjawiskiem,  istniejącym spośród wszystkich krajów świata wyłącznie tylko  w Chinach — a mianowicie istnienie i rozwój Armii Czerwonej  oraz oddziałów partyzanckich, jak  również  towarzyszące temu  istnienie  i  rozwój niewielkich czerwonych rejonów, wyrosłych w otoczeniu sił białej władzy (poza Chinami podobnie niezwykłego zjawiska nie da się nigdzie zaobserwować);

5) stanie się również rzeczą jasną, że tworzenie się i wzrost Armii Czerwonej, oddziałów partyzanckich i czerwonych rejonów jest w półkolonialnych  Chinach wyższą formą walki chłopstwa pod kierownictwem proletariatu, nieuniknionym rezultatem rozwoju walki chłopskiej w kraju półkolonialnym i niewątpliwie jednym z najważniejszych czynników, przyśpieszających przypływ fali rewolucyjnej w całym kraju;

6) wreszcie stanie się rzeczą jasną, że polityka samej tylko lotnej akcji partyzanckiej nie może zadecydować o przyśpieszeniu przypływu fali rewolucyjnej w całym kraju i że niewątpliwie   prawidłowa jest polityka   Czu Te — Mao Tse-tunga, polityka  Fang  Czy-mina1,   przewidująca  tworzenie  baz,   planowe powoływanie organów władzy, pogłębianie rewolucji agrarnej, rozwijanie sił zbrojnych ludu poprzez tworzenie gminnych, rejonowych, powiatowych oddziałów Gwardii Czerwonej i terenowych wojsk Armii Czerwonej w celu utworzenia regularnej Armii Czerwonej, wytrwałe rozszerzanie rejonów czerwonej władzy systemem falowym itp. Tylko w ten sposób można tchnąć w rewolucyjne masy całego kraju taką samą wiarę, jaką wzbudza Związek Radziecki na całym świecie. Tylko w ten sposób można postawić klasy panujące w obliczu ogromnych trudności, zachwiać grunt pod ich nogami i przyśpieszyć ich wewnętrzny rozkład. I tylko w ten sposób można w rzeczywistości stworzyć Armię Czerwoną, która stanic się najpotężniejszym orężem nadchodzącej wielkiej rewolucji. Słowem,  tylko  w  ten  sposób  można  przyśpieszyć  przypływ  fali rewolucyjnej.

Towarzysze cierpiący na ultrarewolucyjność popełniają błąd: przeceniają subiektywne siły rewolucji2, a nie doceniają sił kontrrewolucji. Tego rodzaju ocena jest głównie skutkiem subiektywistycznego podejścia i niewątpliwie może sprowadzić na drogę puczyzmu. Z drugiej strony rzeczą równie niesłuszną byłoby pomniejszać subiektywne siły rewolucji, a wyolbrzymiać siły kontrrewolucji, gdyż tego rodzaju nieprawidłowa ocena również niechybnie doprowadziłaby do ujemnych rezultatów, chociaż innego rodzaju. Toteż oceniając polityczną sytuację Chin należy mieć na względzie następujące główne momenty:

1. Jeżeli obecnie subiektywne siły rewolucji chińskiej są słabe, to z drugiej strony słaba jest również cala organizacja reakcyjnych klas panujących (władza, siły zbrojne, partie itd.), oparta na zacofanym i słabym społeczno-ekonomicznym systemie Chin. Właśnie tym tłumaczy się następująca sytuacja: aczkolwiek obecnie subiektywne siły rewolucji w krajach Europy zachodniej są, być może, nawet potężniejsze niż subiektywne siły rewolucji chińskiej, niemniej jednak rewolucja w Europie zachodniej nie może wybuchnąć w krótkim czasie, gdyż w krajach tych siły reakcyjnych klas  panujących  wielokrotnie   przewyższają siły reakcyjnych   klas panujących Chin. Toteż aczkolwiek subiektywne siły rewolucji chińskiej są obecnie słabe, mimo to jednak, ponieważ i siły kontr-rewolucji są również stosunkowo słabe, przypływ rewolucji w Chinach nastąpi niewątpliwie prędzej niż w Europie zachodniej.

2. Po klęsce rewolucji w 1927 roku subiektywne siły rewolucji rzeczywiście   bardzo   osłabły.    Szczupłość   pozostałych   sił,   jeżeli sądzić o nich tylko na podstawie pewnych zewnętrznych objawów, może wzbudzić wśród towarzyszy (którzy ujmują tę kwestię właśnie w ten sposób) nastroje pesymistyczne. Jeżeli jednak brać pod uwagę istotę rzeczy, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tutaj całkowicie daje się zastosować stare przysłowie chińskie: ,,Z iskry może rozgorzeć pożar”. Oznacza to, że chociaż siły rewolucji są teraz niewielkie, jednak rozwiną się one w bardzo szybkim tempie. Warunki, w jakich znajdują się Chiny, sprawiają, że wzrost tych sił jest nie tylko możliwy, ale nieunikniony; znajduje to całkowite potwierdzenie w doświadczeniu  ruchu  30 maja  1925  roku  i  wielkiej  rewolucji, jaka po nim nastąpiła. Każde zagadnienie należy  ujmować   biorąc pod uwagę jego istotę, a objawy zewnętrzne należy uważać jedynie za znaki wskazujące   drogę do progu,   po   przestąpieniu   którego uchwycimy istotę zagadnienia. Taka jest jedyna niezawodna naukowa metoda analizy zjawisk.

3. Teza ta pozostaje słuszna   również   przy   ocenie   sił kontrrewolucji: należy rozpatrywać ich istotę, a nie tylko same przejawy zewnętrzne.   W   chwili   kiedy   dopiero   zaczęliśmy   tworzyć   bazę rewolucyjną na styku prowincyj Hunan i Kiangsi,  niektórzy towarzysze, poważnie uwierzywszy niesłusznej ocenie, jaką dał wówczas Hunański    Komitet    Prowincjonalny    partii,   zbytnio   lekceważyli klasowego wroga; dotychczas jeszcze wspomina się u nas z uśmiechem epitety ,.stuprocentowa dezorganizacja” i „całkowita panika”, których nie szczędził w tym czasie (maj — czerwiec 1928 roku) Hunański Komitet Prowincjonalny partii przy ocenie sił zarządcy prowincji Hunan, Lu Ti-pinga3. W polityce tego rodzaju oceny nieuchronnie doprowadzają do puczyzmu. Jednak już w okresie pomiędzy listopadem  1928  roku  a lutym   1929 roku,  kiedy trzecia ,.ekspedycja karna”4 nieprzyjaciela zbliżała się do Tsingkangszanu (a wojna pomiędzy Czang Kai-szekiem a kliką kuangsińską jeszcze nie wybuchła6), niektórzy nasi towarzysze wyrażali wątpliwość: „Czy długo jeszcze uda nam się utrzymać czerwony sztandar?” Faktycznie zaś w tym czasie walka między Anglią, Stanami Zjednoczonymi i Japonią w Chinach przybrała już zupełnie jawną formę i zanosiło się na wojnę między Czang Kai-szekiem, kliką kuangsińską i Feng Ju-siangiem. W istocie rzeczy było to początkiem opadania fali kontrrewolucji i nowego przypływu fali rewolucji. Niemniej jednak nastroje pesymistyczne istniały wtedy nie tylko w Armii Czerwonej i terenowych organizacjach partyjnych, lecz nawet w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin, który w tym okresie wprowadziła w błąd zewnętrzna strona wydarzeń i w którego wypowiedziach zabrzmiały nuty pesymistyczne. Dowodem tego jest lutowe pismo Komitetu Centralnego6, które odzwierciedliło istniejącą wtedy w partii pesymistyczną ocenę sytuacji.

4. Obecna obiektywna sytuacja wciąż jeszcze może łatwo wprowadzić w błąd tych towarzyszy, którzy rozpatrują tylko zewnętrzną stronę zjawisk i nie wnikają w ich istotę. Szczególnie dotyczy to naszych ludzi, pracujących w Armii Czerwonej: wystarczy, że jakiś oddział doznaje niepowodzenia w boju, że zostaje okrążony lub że go ściga silny nieprzyjaciel, a tacy towarzysze, często nie zdając sobie z tego sprawy, zaczynają uogólniać krótkotrwałą specyficzną sytuację lokalną i wyolbrzymiać jej znaczenie, jak gdyby sytuacja w całym kraju i na całym świecie nie wróżyła nic dobrego, a perspektywa zwycięstwa rewolucji cofnęła się bardzo daleko i zasnuła mgłą. Ta powierzchowna ocena, uwzględniająca tylko zewnętrzną stronę zjawisk i pomijająca ich istotę, wynika z tego, że towarzysze ci nie poddali naukowej analizie istoty całej sytuacji. Tymczasem zaś, aby rozstrzygnąć, czy w Chinach szybko nastąpi przypływ fali rewolucyjnej, istnieje tylko jeden sposób: należy dokładnie zapoznać się z sytuacją i zbadać, czy w rzeczywistości narastają różne sprzeczności, które prowadzą do przypływu fali rewolucji.  W miarę tego, jak na arenie międzynarodowej narastają sprzeczności między różnymi państwami imperialistycznymi, między państwami imperialistycznymi a koloniami, między imperialistami a proletariatem ich krajów, konieczność prowadzenia wojny o Chiny staje się dla imperialistów coraz ostrzejsza. Kiedy tylko walka imperialistów o Chiny zaostrza się, w samych Chinach narastają sprzeczności między imperializmem a Chinami w ogóle oraz sprzeczności między poszczególnymi państwami imperialistycznymi, powodując rozszerzające się i zaostrzające z każdym dniem walki wewnętrzne między różnymi ugrupowaniami panujących sił reakcyjnych w Chinach, to jest dalsze zaostrzenie się sprzeczności między nimi. Zaostrzenie się sprzeczności między rozmaitymi ugrupowaniami reakcyjnych sił panujących, znajdujące wyraz w walce wewnętrznej militarystów, powoduje wzrost ciężarów podatkowych. To z kolei przyczynia się do dalszego narastania sprzeczności między szerokimi masami   podatników   a   reakcyjnymi   kołami   rządzącymi.

Sprzeczności między imperializmem a chińskim przemysłem narodowym doprowadzają do tego, że chiński przemysł narodowy nie może osiągnąć ustępstw ze strony imperializmu; na skutek tego pogłębiają się sprzeczności między burżuazją chińską a chińską klasą robotniczą, gdyż kapitaliści chińscy szukają wyjścia w bezlitosnym wyzysku robotników, a robotnicy chińscy sprzeciwiają się temu. Zalewowi towarów z krajów imperialistycznych, rabunkowej działalności chińskiego kapitału handlowego, wzrostowi podatków itp. towarzyszy dalsze pogłębianie się sprzeczności między klasą obszarników a chłopstwem, to jest zwiększenie wyzysku chłopstwa za pomocą podwyższenia opłat dzierżawnych i lichwiarskiego procentu od pożyczek, co jeszcze bardziej potęguje nienawiść chłopów do obszarników. Zalew rynku towarami zagranicznymi, osłabienie zdolności nabywczej szerokich mas robotników i chłopów oraz wzrost podatków coraz bardziej rujnują kupców handlujących towarami krajowymi i drobnych samodzielnych wytwórców. Nieustanne powiększanie armii dokonywane przez  rząd  reakcyjny  w  warunkach  braku  żywności  i  pieniędzy i   coraz   częściej   wskutek   tego   wybuchające   wojny   wewnętrzne skazują masy   żołnierskie   na   ciągłe   dotkliwe braki.   Wzrost   podatków,    podwyższanie    przez    obszarników    opłat    dzierżawnych i procentu od pożyczek, jak również z każdym dniem coraz bardziej dotkliwe następstwa wojny rodzą w całym kraju głód i bandytyzm, wskutek czego szerokie masy chłopstwa i biedoty miejskiej są w położeniu  bez wyjścia. Brak funduszów na prowadzenie szkół grozi wielu uczącym się utratą możliwości kształcenia się, a zacofanie produkcji pozbawia wielu ludzi wykształconych nadziei na uzyskanie pracy. Uświadomienie sobie wszystkich wskazanych sprzeczności  pozwala zrozumieć, jak bardzo chaotyczna jest sytuacja, jak bardzo niepokojące jest położenie, w którym znajdują się Chiny; pozwala to również zrozumieć, że przypływ fali rewolucyjnej, skierowanej przeciwko    imperializmowi,     militarystom   i    obszarnikom,    jest nieunikniony  i  że  musi  wkrótce  nastąpić.   Cale  Chiny  pełne  są materiału palnego, który musi bardzo szybko stanąć w płomieniach. „Z   iskry   może   rozgorzeć   pożar” — oto   przysłowie   dokładnie charakteryzujące obecną sytuację. Wystarczy spojrzeć na szerzące się w wielu miejscowościach strajki robotników, powstania chłopów, bunty żołnierzy, strajki studentów, aby zrozumieć, że od „iskry” do   „pożaru”  już   naprawdę  jest  niedaleko.

Główne myśli wypowiedziane powyżej zawarte już były w liście komitetu frontowego z 5 kwietnia ubiegłego roku, skierowanym do Komitetu  Centralnego.  List ten stwierdzał:

,,W piśmie swoim (z 9 lutego) Komitet Centralny dal zbyt pesymistyczną ocenę obiektywne; sytuacji i stanu subiektywnych sil. Trzecia «ekspedycja karna» Kuomintangu przeciwko Tsingkangszanowi była wyrazem najwyższego wzrostu kontrrewolucji. Jednak był to punkt przełomowy, po którym zaczyna się stopniowe opadanie fali kontrrewolucji i stopniowe narastanie rewolucji. Co prawda, bojowe i organizacyjne siły partii osłabły, jak to stwierdza Komitet Centralny, ale mimo to w warunkach stopniowego opadania fali kontrrewolucji rekonstrukcja tych sił będzie odbywała się oczywiście* bardzo szybko i bierność kadr partyjnych może być szybko zlikwidowana Masy niewątpliwie pójdą za nami. Metoda krwawych masakr’ to tylko «pędzenie ryby tam, gdzie jest głębiej»; reformizm również nie może już pociągnąć mas. Złudzenia mas w stosunku do Kuomintangu niewątpliwie bardzo szybko rozwieją się. W wytwarzających się warunkach ani jedna partia nie będzie w mocy mierzyć się z partią komunistyczną w walce o masy. Linia polityczna i organizacyjna, wytyczona przez VI Zjazd partii*, jest słuszna: na obecnym etapie rewolucja jest demokratyczna, a nie socjalistyczna; w danej chwili zadanie partii (należałoby dodać: «w dużych miastach») sprowadza się do walki o masy, a nie do natychmiastowego organizowania powstania. Jednak rewolucja będzie się rozwijać bardzo szybko, toteż zarówno w dziele propagandy, jak i przygotowania zbrojnego powstania powinniśmy zajmować stanowisko aktywne. W obecnej sytuacji całkowitego chaosu kierować masami można tylko za pomocą bojowych haseł i aktywnej działalności oraz zajmując aktywne stanowisko. Rekonstrukcja bojowych sił partii możliwa jest wyłącznie pod warunkiem takiego aktywnego stanowiska… Jedynym kluczem do zwycięstwa rewolucji jest kierownictwo proletariackie. Stworzenie proletariackiej bazy partii, organizacja komórek w przemyśle w ośrodkach miejskich — takie jest teraz jedno z najważniejszych organizacyjnych zadań partii: ale jednocześnie rozwijanie walk na wsi, ustanawianie czerwonej władzy w niewielkich rejonach, formowanie Armii Czerwonej i rozszerzanie jej szeregów są głównymi warunkami, sprzyjającymi walce w miastach i przyśpieszającymi przypływ lali rewolucyjnej. Dlatego wyrzeczenie się walki w miastach jest błędem; uważalibyśmy jednak za błąd również lęk przed rozwijaniem ruchu chłopskiego z obawy (jeśli taka obawa istnieje wśród członków partii), by szybko rozwijający się ruch chłopski nie zatopił sil klasy robotniczej i nie odbił się niepomyślnie na rewolucji; albowiem w przebiegu rewolucji w warunkach półkolonialnych Chin możliwą rzeczą jest tylko to, że walka chłopów dozna porażki z powodu braku kierownictwa ze strony robotników, ale niemożliwą jest rzeczą, aby rozwijająca się walka chłopstwa zatopiła sity klasy robotniczej   i  niepomyślnie  odbiła  się  na  samej  rewolucji”.

Odnośnie do tego, jaką taktykę powinna stosować Armia Czerwona,   daliśmy  w tym  liście  następującą  odpowiedź:

„Komitet Centralny zaleca: nie wystawiać wrogowi na cel wielkich jednostek; podzielić wojska na drobne oddziały; zdekoncentrować je po wsiach. Czu Te i Mao Tse-Tung mają opuścić armię. Wszystko to zaleca się nam po to, by zachować Armię Czerwoną i mobilizować masy. Takie postawienie kwestii jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. Już poczynając od zimy 1927 roku planowaliśmy i wielokrotnie realizowaliśmy w praktyce wydzielanie kompanii i batalionów w oddzielne jednostki dla samodzielnych operacji, dekoncentrowaliśmy je po wsiach, stosowaliśmy taktykę partyzancką celem mobilizowania mas i po to, by nie wystawiać nieprzyjacielowi na cel wielkich jednostek — ale za każdym razem ponosiliśmy porażkę. Tłumaczy się to następującymi przyczynami: 1) w przeciwieństwie do terenowych oddziałów Gwardii Czerwonej główne siły Armii Czerwonej w większości składają się nie z miejscowych mieszkańców; 2) dekoncentrowanie oddziałów osłabia kierownictwo nimi, tracą one umiejętność znajdowania wyjścia z niepomyślnej sytuacji i ponoszą porażki; 3) nieprzyjaciel może bez trudu rozbijać nasze oddziały, każdy z osobna; 41 im sytuacja jest mniej korzystna, tym bardziej konieczną jest rzeczą, by wojska były skoncentrowane, by dowódcy nieugięcie trwali na swoich posterunkach bojowych — tylko w ten sposób można osiągnąć wewnętrzne zjednoczenie i poradzić sobie z przeciwnikiem. De-koncentrowanie wojsk dla działań partyzanckich możliwe jest jedynie w sytuacji pomyślnej, w której dowódcy nie są tak skrępowani jak w sytuacji niepomyślnej, kiedy nie wolno  im ani na chwilę opuszczać wojsk”.

Przytoczone wyżej rozważania mają następujące braki: wszystkie wysunięte argumenty udowadniające niedopuszczalność dekoncentrowania wojsk mają charakter negatywny, a to jest zupełnie niewystarczające. Oto pozytywny argument na korzyść koncentrowania sił zbrojnych: niszczyć większe siły nieprzyjaciela i opanowywać miasta można jedynie przy koncentrowaniu wojsk. Tylko zniszczenie większych sił nieprzyjaciela i zdobycie miast pozwoli porwać do walki szerokie masy ludu i stworzyć organy władzy na terytorium obejmującym kilka powiatów. Tylko w ten sposób można oddziałać na umysły i uczucia całego narodu (to właśnie nazywa się rozszerzaniem wpływów politycznych) i osiągnąć praktyczne rezultaty w sensie przyśpieszenia przypływu fali rewolucyjnej. Rezultatem polityki koncentracji sił zbrojnych jest na przykład zorganizowanie przez nas władzy w rejonie na styku prowincyj Hunan i Kiangsi w 1928 roku lub w zachodniej części prowincji Fukien w 1929 roku*. Takie są ogólne zasady. Ale czy zdarzają się wypadki, kiedy należy dekoncentrować wojska? Tak, zdarzają się. Część listu komitetu frontowego do Komitetu Centralnego, omawiająca taktykę partyzanckiej walki Armii Czerwonej, wskazuje na dopuszczalność dekoncentrowania wojsk w niewielkiej odległości od bazy.

„Taktyka opracowana przez nas w ciągu ostatnich trzech lat walki rzeczywiście różni się od taktyki wszystkich czasów i wszystkich narodów. Stosowanie naszej taktyki zwiększa rozmach walki mas z każdym dniem i najsilniejszy nieprzyjaciel nie może sobie poradzić z nami. Nasza taktyka — to taktyka walki partyzanckiej. W zasadzie sprowadza się ona do następujących metod: «dekoncentrować wojska, aby porywać do walki masy, i koncentrować   wojska, aby rozprawiać się   z   nieprzyjacielem»; «wróg  naciera— cofamy się, wróg przystanął — nękamy go, wróg zmęczył się — uderzamy, wróg cofa się — ścigamy»;  «przy tworzeniu stałych  rejonów oderwanych’0 stosować taktykę przesuwania się falami; kiedy silny przeciwnik ściga,  krążyć nie oddalając się zbytnio od bazy; «tracąc jak najmniej czasu i stosując najlepsze metody porywać do walki jak najszersze masy». Taktyka ta podobna  jest   do   sieci   rybackiej,   którą  w razie   potrzeby   można   rozstawić i w razie   potrzeby   ściągnąć:   rozstawić — aby zdobyć  masy, ściągnąć — aby walczyć  z   nieprzyjacielem.    W” ciągu ostatnich trzech lat niezmiennie stosowaliśmy  właśnie  taką  taktykę”.

Tutaj „rozstawić” oznacza zdekoncentrować wojska w niewielkiej odległości od bazy.  Tak  na przykład, kiedy po raz pierwszy zajęliśmy   m. Jungsin   w   rejonie pogranicznym Hunan—Kiangsi, pułki 29 i 31 były zdekoncentrowane w obrębie powiatu Jungsin; kiedy zajęliśmy Jungsin po raz trzeci, skierowano 28 pułk na granicę powiatu Anfu, 29 pułk — do Lienhua, 31 pułk na granicę powiatu Kian. Jako przykład można przytoczyć również zdekoncentrowanie wojsk w powiatach południowej części prowincji Kiangsi w kwietniu—maju ubiegłego roku lub w powiatach zachodniej części prowincji Fukien w lipcu. Co się tyczy dekoncentrowania wojsk w dużej odległości od bazy, to dopuszczalne jest ono tylko pod dwoma warunkami: kiedy sytuacja jest dostatecznie pomyślna i kiedy istnieją stosunkowo  silne  organy  kierownicze.   Przecież  cel  dekoncentrowania  wojsk  polega  na tym, by łatwiej zdobywać masy,  pogłębiać rewolucję agrarną i tworzyć organy władzy, by rozszerzać szeregi Armii   Czerwonej   i  terenowych  sił  zbrojnych.  Jeżeli  nie  można osiągnąć  tych  celów  lub jeżeli  dekoncentracja   wojsk  pociąga  za sobą  porażkę i  osłabienie Armii  Czerwonej  (jak  to się zdarzyło, na przykład, w sierpniu  1928 roku,  kiedy część wojsk rejonu po-granicznego Hunan—Kiangsi skierowano do ataku na m. Czenczou), to lepiej  w ogóle  nie stosować dekoncentracji. Jeżeli zaś istnieją obydwa wyżej wskazane warunki, należy niewątpliwie dekoncentrować wojsko, gdyż w tym wypadku jest to korzystniejsze niż koncentracja wojsk.

Lutowe pismo Komitetu Centralnego było niesłuszne w swej koncepcji: wywarło ono ujemny wpływ na część towarzyszy z organizacji partyjnej 4 korpusu. Ponadto Komitet Centralny wskazywał wówczas w jednym ze swych okólników że wojna między Czang Kai-szekicm a kliką kuangsińską może nawet nie wybuchnąć. Jednak w dalszym ciągu wypowiedź Komitetu Centralnego i jego wskazania były w zasadzie słuszne. Celem skorygowania nieprawidłowej oceny sytuacji we wskazanym okólniku Komitet Centralny rozesłał drugi okólnik, zawierający poprawkę do pierwszego. I aczkolwiek pismo skierowane do Armii Czerwonej nie zostało skorygowane, niemniej jednak w następnych wskazaniach Komitetu Centralnego nie było już pesymistycznych nut, a jego stanowisko w kwestii działań Armii Czerwonej zaczęło się zbiegać z naszym stanowiskiem. Jednakże ujemny wpływ, jaki wywarło pismo Komitetu Centralnego na niektórych towarzyszy, nie zatarł się. Dlatego uważam, że jeszcze teraz istnieje konieczność wyjaśnienia tej kwestii.

W kwietniu 1929 roku komitet frontowy przedstawił Komitetowi Centralnemu plan opanowania w ciągu roku prowincji Kiangsi. Później w tej sprawie powzięto uchwałę w Jutu. Wysuwane wówczas argumenty zostały przedstawione w następującym piśmie,  adresowanym do   Komitetu Centralnego:

„Wojska Czang Kai-szeka i kliki kuangsińskiej posuwają się do punktu spotkania w rejonie Kiukiangu; poważne walki mogą wywiązać się w każdej chwili. W rezultacie wznowienia walki mas ludowych oraz jednoczesnego wzrostu sprzeczności wewnątrz panującego obozu reakcyjnego wkrótce powinien nastąpić przypływ fali rewolucyjnej. W tej sytuacji wytyczając swoje plany wychodzimy z założenia, że w dwóch prowincjach południowych — w Kuangtungu i Hunanie — siły zbrojne kompradorów i obszarników są bardzo duże, przy czym w prowincji Hunan, z powodu błędów puczystowskich popełnionych przez partię, jej kadry są rozgromione i prawie całkowicie utraciła ona swoją bazę masową. Inna sytuacja wytworzyła się w prowincjach  Fukien,  Kiangsi  i Czekiang.  Po pierwsze, siły zbrojne nieprzyjaciela w tych trzech prowincjach są najsłabsze. W prowincji Czekiang są tylko nieliczne prowincjonalne wojska garnizonowe Cziang Po-czenga 11. Aczkolwiek w prowincji Fukien istnieje 5 związków taktycznych, liczących 14 pułków, jednak brygada Kuo Feng-minga12 jest już rozbita; oddziały Czen Kuo-hueia i Lu Sin-minga13 składają się z bandytów i ich siła bojowa jest bardzo niewielka,; dwie brygady piechoty morskiej, stojące na wybrzeżu, nigdy nie brały udziału w walkach i ich siła bojowa jest bezwzględnie nieduża; stosunkowo dużą siłą bojową odznaczają się tylko wojska Czang Czenga14, ale według danych Fukieńskiego Komitetu Prowincjonalnego partii tylko dwa pułki Czang Czenga posiadają stosunkowo dużą siłę bojową. Prócz tego w prowincji Fukien panuje obecnie zupełny chaos, nie ma jedności. W prowincji Kiangsi wojska Czu Pei-te15 i Siung Szy-hueia16 liczą razem 16 pułków. Ich siły przewyższają siły wojenne prowincyj Fukien i Czekiang, ale znacznie ustępują siłom stacjonującym w prowincji Hunan. Po drugie, w tych trzech prowincjach popełniono stosunkowo niewiele błędów puczystowskich. Nie wypowiadając się co do prowincji Czekiang, w której sytuacja nie jest dla nas zupełnie jasna, stwierdzamy, że organizacje partyjne i ich baza masowa w prowincjach Kiangsi i Fukien są nieco silniejsze niż w prowincji Hunan. Co się tyczy prowincji Kiangsi, to w jej północnej części – w powiatach Tean, Siuszui i Tungku – istnieje pewna baza masowa. W zachodniej części tej prowincji – w powiatach Ningkang, Jungsin, Lienhua, Suiczuan – siły partii i oddziałów Gwardii Czerwonej, istnieją takie jak dawniej ; w południowej części prowincji Kiangsi perspektywy  przedstawiają się dla nas jeszcze lepiej: siły 2 i 4 pułku Armii Czerwonej w powiatach Kian, Jungsin i Singkuo rosną z dnia na dzień, oddziały Armii Czerwonej Fang Czy-mina nie są wcale zniszczone. Tak więc powstają przesłanki do okrążenia Nanczangu.

Składamy Komitetowi Centralnemu następujący wniosek: w czasie długotrwałej wojny pomiędzy militarystami kuomintangowskimi rozwiniemy walkę z Czang Kai-szekiem i kliką kuangsińską o opanowanie prowincji Kiangsi oraz zachodniej części prowincyj Fukien i Czekiang, zwiększymy liczebność oddziałów Armii Czerwonej w tych trzech prowincjach, utworzymy tu bazę rewolucyjną i umocnimy ją siłami ludności. Termin wykonania tego planu – jeden rok”.

W przytoczonym powyżej planie opanowania prowincji Kiangsi niesłuszne jest ustalenie rocznego terminu wykonania tego planu. Co się zaś tyczy możliwości opanowania prowincji  Kiangsi, to w tym piśmie uzależnialiśmy taką możliwość nie tylko od sytuacji w samej prowincji, ale też od szybkiego przypływu fali rewolucji w całym kraju; nie mając pewności, czy przypływ fali rewolucyjnej nastąpi szybko, w żaden sposób nie można by było dojść do wniosku o możliwości opanowania prowincji Kiangsi w ciągu jednego roku. Wada naszego projektu polega na tym, że nie należało ustalać rocznego terminu — musiało to nadać głowom „wkrótce powinien” w wyrażeniu „wkrótce powinien nastąpić przypływ fali rewolucyjnej” odcień pewnego zniecierpliwienia.

Na poważną uwagę zasługują subiektywne i obiektywne warunki istniejące w prowincji Kiangsi. Poza warunkami subiektywnymi, o których mówi pismo skierowane do Komitetu Centralnego, istnieją tu warunki obiektywne, z których teraz można wskazać trzy następujące: 1) w zasadzie ekonomika prowincji Kiangsi ma charakter feudalny, wpływ kapitału handlowego jest tu stosunkowo niewielki, a obszarnicze siły zbrojne w Kiangsi są słabsze niż w jakiejkolwiek innej południowej prowincji; 2) prowincja Kiangsi nie ma własnych wojsk prowincjonalnych i jej ochronę stanowiły zawsze wojska innych prowincji; wojska zaś innych prowincji, przerzucone tu na „ekspedycje przeciwko komunistom”, „ekspedycje przeciwko bandytom”, nie znają miejscowych warunków i o wiele mniej zainteresowane są w tych operacjach niż wojska działające na terenie swoich prowincji — często nie wykazują one szczególnego entuzjazmu; 3) wpływy imperializmu są tu słabsze niż w sąsiadującej z Hongkongiem prowincji Kuangtung, gdzie prawie całe życie znajduje się pod kontrolą angielską.

Uwzględniając te trzy okoliczności możemy wyjaśnić, dlaczego powstania chłopskie w prowincji Kiangsi mają charakter bardziej powszechny niż w jakiejkolwiek innej prowincji oraz dlaczego od-działy Armii Czerwonej i wojska partyzanckie są tu liczniejsze niż gdziekolwiek indziej.

Wielu towarzyszy niepokoi sprawa, jak mianowicie należy rozumieć słowa „wkrótce powinien” w wyrażeniu „wkrótce powinien nastąpić przypływ fali rewolucyjnej”. Marksiści nie są wróżbiarzami: kiedy chodzi o przyszły rozwój i zmiany, mogą i powinni wskazywać tylko ogólny kierunek, ale nie mogą i nie powinni mechanicznie określać godzin i dni. Jednak moje sformułowanie: „w Chinach wkrótce powinien nastąpić przypływ fali rewolucyjnej” nie jest bynajmniej czczym frazesem w rodzaju sformułowania pewnych innych ludzi: „istnieje możliwość, że nastąpi przypływ fali rewolucyjnej”, które zupełnie nie wyraża woli działania i przedstawia przypływ fali rewolucyjnej jako coś złudnego i nieosiągalnego.

Przypływ fali rewolucyjnej jest jak płynący okręt, którego wierzchołki masztów widoczne już są na dalekim horyzoncie; jest jak tarcza słoneczna, której błyszczące promienie już się przedzierają, rozświetlając mgłę na wschodzie, już widoczne są ze szczytu wysokiej góry; jest jak dziecię, które już porusza się w łonie matki i wkrótce przyjdzie na świat.

PRZYPISY

1. Tow. Fang Czy-min, rodem z powiatu Ijang prowincji Kiangsi — członek Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin szóstej kadencji, założyciel czerwonego rejonu w północno-wschodniej części prowincji Kiangsi i twórca 10 korpusu Armii Czerwonej. W 1934 roku poprowadził awangardowe oddziały Armii Czerwonej na północ Chin do walki z najeźdźcami japońskimi. W styczniu 1935 roku w walce z kontrrewolucyjnymi wojskami koumintangowskimi dostał sic do niewoli. W lipcu tegoż roku zginął bohaterską śmiercią stracony przez kuomintangowców w Nanczangu. —156

2. Przez „subiektywne siły rewolucji” towarzysz Mao Tse-tung w danym wypadku rozumie zorganizowane siły rewolucji —157

3. Lu Ti-ping — militarysta kuomintangowski. gubernator prowincji Hunan w 1928 roku. — 158

4 Mowa o trzeciej z kolei ofensywie militarystów kuomintangowskich prowincyj Hunan i Kiangsi na Tsingkangszan — bazę Armii Czerwonej — w końcu 1928 roku i n» początku  1929 roku. — 159

5. Mowa o wojnie toczącej sie w marcu — kwietniu 1929 roku miedzy militarystami kuomintangowskimi — nankińską kliką Czang Kai-szeka a kuangsińską kliką Li Tsung-żena i Pai Czung-si. — 159

6. Pismo lutowe KC — pismo Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin z 9 lutego 1929 roku do frontowego komitetu partii. Cytowane w niniejszym artykule wyjątki z listu, skierowanego przez komitet frontowy do Komitetu Centralnego 5 kwietnia 1929 roku, przytaczają w ogólnym zarysie treść wymienionego pisma Komitetu Centralnego, głównie w sprawie oceny ówczesnej sytuacji i taktyki działań Armii Czerwonej. Opinia Komitetu Centralnego zawarta w tym piśmie była niesłuszna, toteż w liście komitetu frontowego do Komitetu Centralnego wysunięty został inny punkt widzenia. — 159

7. Mowa o katowskich metodach, stołowanych przez władze kontrrewolucyjne w celu zdławienia rewolucyjnych sil ludu. — 161

8.    Mowa o VI Ogólnochińskim Zjeździe Komunistycznej Partii Chin, który odbył sic w lipcu 1928 roku. Zjazd wskazał, że po kiesce rewolucji w 1927 roku rewolucja chińska w dalszym ciągu zachowuje charakter antyimperialistycznej i antyfeudalnej rewolucji burżuazyjno-demokratycznej, oraz wskazał na nieuchronność nowego przypływu fali rewolucyjnej; ponieważ jednak ten nowy przypływ fali rewolucyjnej jeszcze nie nastąpił, generalna linią partii w tym czasie była walka o masy. VI Zjazd położy) kres szerzącemu się w 1927 roku prawicowo-oportunistycznemu kapitulanctwu Czen Tu-siu oraz poddał krytyce lewacki puczyzm, który przejawił się w partii w końcu 1927 roku i na początku 1928 roku po porażce rewolucji w 1927 roku. Patrz trzecią cześć „Rezolucji o niektórych zagadnieniach historii” naszej partii”, załączonej   do   trzeciego  tomu  niniejszego wydania. —162

9    W 1929 roku Armia Czerwona wyruszyła z Tsingkangszanu do prowincji Fukien, gdzie utworzyła nową bazę rewolucyjną, ustanawiając władze ludowo-rewolucyjną w   powiatach   Lungjen,   Jungting i Szanghang w zachodniej części   Fukienu. —163

10. „Rejony oderwane” — stosunkowo trwałe bazy rewolucyjne, utworzone przez Armie Czerwoną. —164

11. Cziang Po-czeng — ówczesny dowódca kuomintangowskich wojsk „ochrony spokoju” w prowincji Czekiang. —166

12.   Mowa o brygadzie wojsk kuomintangowskich znajdującej się w prowincji Fukien.—166

13. Słynni bandyci w prowincji Fukien, oddziały których zostały przekształcone w jednostki kuomintangowakie. —166

14.   Czang  Czeng  — dowódca dywizji  wojak   kuomintangowskich. —166

15. Czu Pei-te — militarysta kuomintangowski, ówczesny gubernator prowincji Kiangsi. —166

16. Siung Szy-huei — w tym czasie dowódca dywizji wojsk kuomintangowskich znajdującej się w prowincji Kiangsi. — 166

Mao Tse-Tung – Przeciwko liberalizmowi

[Przełożyli „Trzeci Świat” na początku lat 2010. Przypominamy że nie jesteśmy trzecioświatowcami. Zapraszamy do czytania na stronie materiały o tej fałszywej teorii.]

Opowiadamy się za aktywna walką ideologiczną, stanowi ona bowiem narzędzie, za pomocą którego osiąga się wewnętrzne zespolenie partii i innych rewolucyjnych organizacji, gwarantujące ich zdolność bojową. Każdy komunista, każdy rewolucjonista powinien  posługiwać  się  tym  narzędziem.

Liberalizm zaś odrzuca walkę ideologiczną i stoi na stanowisku pokoju sprzecznego z wszelkimi zasadami. Rodzi to zgniły, filisterski styl pracy, który doprowadza poszczególne ogniwa, poszczególnych członków partii i innych rewolucyjnych organizacji do politycznego gnicia.

Liberalizm przejawia się w różnych formach:

1.  Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że ktoś postępuje niesłusznie, wystarczy jednak, że jest twoim znajomym, ziomkiem, kolegą z ławy szkolnej, serdecznym przyjacielem, człowiekiem bliskim, starym współtowarzyszem pracy lub podwładnym — a już nie prowadzisz z nim zasadniczej walki, lecz pozwalasz mu działać nadal w tym samym duchu, byleby tylko zachować spokój i przyjaźń; lub też z lekka ziajesz go, ale nie rozwiązujesz kwestii do końca, byleby wszystko szło cicho i gładko. W rezultacie wyrządza się szkodę i całemu zespołowi, i danej osobie.

2.  Pozwalasz sobie na nieodpowiedzialną krytykę poza plecami, ale nie stawiasz zdecydowanie kwestii wobec organizacji; nie mówisz prosto w oczy, a gadasz poza plecami; na zebraniach milczysz, a po zebraniach zajmujesz się paplaniną. W twojej świadomości zamiast zasad kolektywizmu panuje swoiste liberalizmowi niezdyscyplinowanie.

3.  Jeżeli sprawa nie dotyczy ciebie osobiście, starasz się trzymać od niej możliwie jak najdalej; doskonale wiesz, że ludzie nie mają racji, a uważasz za rzecz słuszną mówić jak najmniej: mędrzec, powiadasz, stroni od zła, byleby tylko samemu nie zgrzeszyć.

4.   Nic podporządkowujesz się zarządzeniom i swoje osobiste zdanie stawiasz ponad wszystkim; chcesz, by organizacja troszczyła się o ciebie, ale nie chcesz uznawać dyscypliny organizacji.

5.  Nie prowadzisz walki przeciwko niesłusznym poglądom, nie zwalczasz ich w interesie zespolenia, w interesie posuwania się naprzód, usprawniania pracy, lecz zajmujesz się osobistymi napaściami, intrygami, załatwianiem osobistych porachunków, starasz się mścić.

6.   Słyszysz niesłuszne opinie, ale nie wszczynasz dyskusji; co więcej, nawet nie sygnalizujesz o rozmowach kontrrewolucyjnych i odnosisz się do nich obojętnie, jak gdyby nic się nie stało.

7.  Nie prowadzisz propagandy i agitacji wśród mas, nie zabierasz głosu, nie zapoznajesz się z sytuacją, nie interesujesz się, nie bierzesz do serca palących interesów ludności, do wszystkiego odnosisz się obojętnie. Zapominasz, że jesteś członkiem partii komunistycznej, i staczasz się do poziomu pospolitego mieszczucha.

8.  Nie przejmujesz się widokiem postępków wyrządzających szkodę interesom mas, nie przekonujesz, nie powstrzymujesz, nie prowadzisz pracy uświadamiającej, lecz tolerujesz je, patrzysz na nie przez palce.

9- Do pracy odnosisz się niepoważnie, pracujesz bez określonego planu, bez określonego kierunku, partolisz, wszystko robisz, aby zbyć,  aby  dzień  minął — i  w porządku.

10. Uważając siebie za zasłużonego rewolucjonistę chełpisz się swoim stażem, ale z dużymi sprawami nie radzisz sobie, a od małych wymigujesz się, pracujesz byle jak, do nauki odnosisz się niedbale.

11. Nawet wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, nie chcesz go naprawić, wykazując w ten sposób liberalizm w stosunku do siebie samego.

Można by było przytoczyć jeszcze szereg przykładów, ale te jedenaście, które wyliczyliśmy, są główne

Wszystko  to jest  przejawem  liberalizmu.

Liberalizm w kolektywie rewolucjonistów jest niezmiernie szkodliwy; jest on swego rodzaju czynnikiem rozkładowym, powoduje rozpad jedności, osłabienie spójności, bierność w pracy, zamęt ideowy. Liberalizm doprowadza do tego, że szeregi rewolucyjne zatracają silną organizację i dyscyplinę, zatracają możność prowadzenia politycznej linii konsekwentnie i do końca oraz że organizacja partyjna odrywa się od mas, którymi kieruje. Jest to szczególnie szkodliwa tendencja.

Źródła liberalizmu kryją się w chciwej, egoistycznej naturze drobnej burżuazji, która osobiste interesy stawia na pierwszym planie, a interesy rewolucji odsuwa na drugi plan. Stąd to rodzi się liberalizm w ideologii, w polityce i w kwestiach organizacyjnych.

Liberałowie uważają tezy marksizmu za abstrakcyjne dogmaty. Opowiadają się za marksizmem, ale nie mają zamiaru wcielać go w życie lub też nie mają zamiaru wcielać go całkowicie w życie; nie zamierzają zastąpić swego liberalizmu marksizmem. Mają w zanadrzu i marksizm, i liberalizm: w słowach są marksistami, a w czynach — liberałami. Dla ludzi mają marksizm, a dla siebie — liberalizm. W ich bagażu mieści się i jedno, i drugie, każde z nich ma odpowiednie zastosowanie. Tak są ukształtowane mózgi niektórych ludzi.

Liberalizm — to jeden z przejawów oportunizmu; całkowicie przeczy on marksizmowi. Liberalizm — to bierność; obiektywnie pomaga on wrogowi. Dlatego nasi wrogowie będą radzi, jeżeli w naszym środowisku utrzyma się liberalizm. Taka jest istota liberalizmu, toteż nie ma dlań miejsca w szeregach rewolucjonistów. Przeniknięci aktywnym duchem marksizmu powinniśmy przezwyciężyć liberalizm z jego biernością. Komunista powinien być szczerym, oddanym i aktywnym, sprawa rewolucji powinna być mu droższa niż życie, powinien podporządkować interesy osobiste sprawie rewolucji; zawsze i wszędzie powinien bronić słusznych zasad, prowadzić nieustanną walkę przeciwko wszelkim niesłusznym poglądom i postępkom i w ten sposób umacniać kolektywizm w życiu partii oraz więź partii z masami; powinien dbać o sprawę partii i mas więcej niż o interesy poszczególnej jednostki, troszczyć się o innych więcej niż o siebie. Tylko taki człowiek godzien jest miana komunisty.

Wszyscy wierni, szczerzy, aktywni, nieugięci komuniści powinni zespolić się w celu walki przeciwko liberalnym tendencjom części członków partii i doprowadzić do tego, aby ci ludzie weszli na właściwą drogę. Takie jest jedno z zadań naszej walki na froncie ideologicznym.

Mao Tse-tung – Przemówienie wygłoszone na Zjeździe Pisarzy i Artystów w Jenanie

[Przełożył „Trzeci Świat” w roku 2011, przypominamy raz jeszcze że nie jesteśmy trzecioświatowcy. Trzecioświatowizm jest błedną teorią i anty-dialektyczną.]

23 maja 1942 roku

Towarzysze!

Zbieramy się już po raz trzeci w tym miesiącu. Wy­słuchaliśmy kilkudziesięciu rozumnych przemówień na­szych towarzyszy, zarówno członków Partii jak i bezpar­tyjnych. Ożywieni wspólnym celem — poszukiwaniem prawdy — toczyliśmy gorące spory: każdy z nas przed­stawiał swój pogląd, tak iż w wyniku dyskusji, która roz­szerzyła nasze horyzonty, zagadnienie twórczości arty­stycznej i literackiej zarysowało nam się w jasno spre­cyzowanej postaci.

Podstawą naszej dyskusji musi być rzeczywistość, nie zaś a priori ustalone definicje. Wybralibyśmy błędną drogę, gdybyśmy próbowali wytyczyć ruchowi literackie­mu kierunek, opierając się na definicjach zaczerpniętych z podręczników. Jako marksiści, powinniśmy odrzucać abstrakcyjne definicje, a natomiast analizować istnieją­ce fakty i znajdować takie zasady i metody, które umoż­liwiają najlepsze rozwiązanie danego zagadnienia. Stojąc dziś wobec zagadnienia twórczości literackiej musimy zastosować tę samą zasadę.

Zajmijmy się przede wszystkim oceną sytuacji. Oto fakty: wojna przeciw imperializmowi japońskiemu, któ­rą Chiny prowadzą od lat pięciu; wojna światowa przeciw faszyzmowi; dwulicowość obszarników i kapitalistów chińskich w czasie wojny z Japończykami i wyzysk ludu chińskiego przez klasy posiadające; nieocenione zasługi, jakie dla sprawy rewolucji położyli lewicowi pisarze z grupy „4 maja” 1), i błędy popełnione w ciągu ostatnich 23 lat; demokratyczna baza antyjapońska, utworzona przez siły 8 Armii 2) i nowej 4 Armii 3); liczna grupa pi­sarzy i artystów skupiających cię wokół tej bazy; odręb­ność środowisk, w których pracują, i odrębność zadań, jakie mają do spełnienia pisarze działający na terenach baz antyjapońskich4) i pisarze olbrzymiego zaplecza; wreszcie rozbieżność poglądów wśród intelektualistów —­ oto istniejąca rzeczywistość, eto bezsporne fakty. Musi­my je widzieć takimi, jakie są.

Jakież jest więc nasze naczelne zagadnienie? Sądzę, że istotą jego jest praca dla mas i znalezienie środków prowadzących do tego celu. Jeżeli nie rozstrzygniemy te­go zagadnienia lub jeśli rozstrzygniemy je w sposób niewłaściwy, -to może się zdarzyć, że nasza literatura i sztu­ka pozostaną w tyle za życiem.

Dlatego postaram się rzucić nieco światła na to za­gadnienie i na inne z nim związane.

I

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę, dla kogo przeznaczona jest nasza literatura i nasza sztuka.

Zdawać by się mogło, że dla towarzyszy-literatów i artystów pracujących na terenach działań antyjapońskich sprawa ta jest już rozstrzygnięta. W rzeczywisto­ści jednak wielu spośród nich nie odpowiedziało sobie jeszcze jasno i wyraźnie na to pytanie. Toteż w ich dzie­łach, w ich uczuciach, postępowaniu, w wypowiedziach na temat kierunków artystycznych i literackich widzi­my często zupełne oderwanie się od potrzeb mas i całko­wite niezrozumienie potrzeby walki. Nie ulega wątpli­wości, że wśród intelektualistów, biorących udział w wiel­kiej wojnie wyzwoleńczej, nie brak oportunistów, a na­wet szpiegów, agentów nieprzyjaciela lub tajnej policji Kuomintangu. Ale poza tymi wrogimi elementami wszy­scy inni poświęcają swe siły urzeczywistnieniu wielkiego wspólnego dzieła i dzięki tym ludziom osiągnęliśmy tak poważne rezultaty na polu literatury, teatru, muzyki, sztuki. Artyści i pisarze — zarówno ci, którzy zaczęli swą działalność dopiero w czasie wojny wyzwoleńczej, jak i ci, którzy podjęli to zadanie na długo przed wojną — zdołali na przekór niezliczonym trudnościom wywrzeć swymi dziełami pewien wpływ na szerokie masy. Zapytacie mnie, dlaczego więc zarzucam tym towarzyszom brak jasno sprecyzowanego i wyraźnego stanowiska w omawianej tu sprawie, a mianowicie, brak odpowiedzi na pytanie: komu służyć ma literatura i sztuka? Czy jest rzeczą możliwą, aby ci towarzysze uważali dziś jeszcze, że rewolucyjna literatura i sztuka nie jest przeznaczona dla ludu i dla szerokich mas, lecz dla wyzyskiwaczy i ciemiężycieli?

Istnieje bowiem literatura i sztuka dla wyzyskiwa­czy i ciemiężycieli. Literatura i sztuka tworzona dla ob­szarników ma charakter feudalny, jak za dawnych „do­brych” czasów panowania feudałów. Po dziś dzień taka literatura i sztuka wywiera w Chinach wielki wpływ. Li­teratura i sztuka tworzone dla kapitalistów są zarazem literaturą i sztuką tej klasy. Tę właśnie prawdę podkre­ślał Lu Sin 5) pisząc o ludziach takich jak Liang Sze-Czu: „Ci, którzy twierdzą, że sztuka i literatura nie znają po­działu na klasy, w rzeczywistości bronią klasowej litera­tury kapitalistycznej i zwalczają klasową literaturę pro­letariacką”.

Istnieje również literatura i sztuka imperializmu. My nazywamy to kulturą niewolnictwa, literaturą i sztuką niewolnictwa. Jest jeszcze inna kategoria literatury, przeznaczona dla organów tajnej policji Kuomintangu. Ta literatura, z pozoru „bardzo rewolucyjna”, w rzeczy­wistości nie różni się od trzech poprzednio wymienio­nych typów. Naszym zdaniem, literatura i sztuka nie po­winny służyć tym grupom ludzi, o których mówiliśmy, lecz winny być przeznaczone dla ludu. Jak już mówiliś­my, na obecnym etapie nowa kultura chińska jest kulturą ludu i mas kroczących pod wodzą proletariatu do walki z kulturą imperialistów i feudałów. Wszystko, co ludowe, musi być kierowane przez proletariat. To zaś, czym kierują kapitaliści, nie może być ludowe. Nowa li­teratura i nowa sztuka nowej cywilizacji są z natury swej ludowe. Nie odrzucamy bezkrytycznie starych form sto­sowanych przez klasę feudałów i kapitalistów, lecz te stare formy przeistoczą się w naszych rękach dzięki wprowadzeniu nowych elementów, których zadaniem jest — służyć ludowi i rewolucji.

Ale czymże są lud i masy? To 90 procent ludności Chin: robotnicy, chłopi, żołnierze i drobni posiadacze. Tak więc nasza literatura i sztuka przeznaczone są prze­de wszystkim dla robotników — klasy, która kroczy w pierwszych szeregach rewolucji; następnie — dla chło­pów, tej najliczniejszej i najbardziej zdecydowanej ar­mii sprzymierzeńców proletariatu; po trzecie, dla uzbro­jonych robotników i chłopów — żołnierzy 8 Armii, no­wej 4 Armii i innych oddziałów Armii Ludowej, stano­wiących jądro naszych sił zbrojnych; wreszcie, dla dro­bnomieszczaństwa, które również należy do naszych sprzymierzeńców w walce z najeźdźcami. Te cztery grupy społeczne stanowią większość narodu chińskiego, to są lu­dowe masy Chin. Musimy również pozyskać przyjaźń tych właścicieli ziemskich i kapitalistów, którzy wspie­rają nas w naszej walce wyzwoleńczej, ale musimy pa­miętać o tym, że ci ludzie są przeciwnikami demokracji mas ludowych. Oni mają własną literaturę i własną sztu­kę. Naszą literaturę i sztukę, nie dla nich tworzoną, od­trącają.

Nasza sztuka i nasza literatura powinny być two­rzone dla tych czterech kategorii odbiorców, o których mówiliśmy, a przede wszystkim dla robotników, chłopów i żołnierzy. Jeśli zaś chodzi o drobnomieszczaństwo, to jest ono mniej liczne, a zarazem mniej zdecydowane i wy­trwałe w swych rewolucyjnych przekonaniach, ale za to bardziej wykształcone. A jednak niektórzy spośród na­szych towarzyszy nie wypowiedzieli się jeszcze wyraźnie w tej sprawie. W teorii (w wypowiedziach swych) ci członkowie partii właściwie nie uważali nigdy robot­ników, chłopów i żołnierzy za odbiorców mniej ważnych od publiczności drobnomieszczańskiej. W praktyce jed­nak (w postępowaniu) czyż nie uważali oni mieszczan za najważniejszych odbiorców? Wśród naszych towarzyszy- pisarzy wielu jest takich, którzy kładli wielki nacisk na studiowanie inteligentów i analizowanie ich psychiki, aby opisywać i usprawiedliwiać ich wady i słabości; ale nie pomyśleli oni o tym, aby tych inteligentów wy­wodzących się z drobnomieszczaństwa związać z nami, przybliżyć do robotników, chłopów i żołnierzy, uczynić z nich uczestników prawdziwej walki, rzeczników i wy­chowawców mas robotniczych, chłopskich i żołnierskich. Liczni są również ci pisarze, którzy ponieważ pochodzą sami ze środowiska drobnomieszczańskiego i są intelek­tualistami, ograniczają się do poszukiwania przyjaciół wyłącznie wśród intelektualistów, ich tylko studiują i opi­sują. Gdyby czynili to z proletariackiego punktu widze­nia, praca ich byłaby usprawiedliwiona. Ale tak nie jest. Pisarze ci zachowują drobnomieszczański punkt widze­nia, a dzieła ich stają się wyrazem świadomości klaso­wej drobnomieszczaństwa.

Wyraz tego stanowiska znajdujemy nawet w utwo­rach artystycznych i literackich dość dużej miary. Ci pi­sarze i artyści sympatyzują gorąco z inteligentami wywodzącymi się ze środowiska drobnej burżuazji. Po­suwają się do tego, że pochwalają wady tej klasy. Brak im natomiast kontaktu z robotnikami, chłopami i żołnie­rzami, których nie rozumieją, rzadko studiują i wśród których niewielu mają przyjaciół. Nie potrafią ich przedstawiać, a jeżeli nawet czynią ich bohaterami swo­ich utworów, to są to mieszczanie przebrani za robotni­ków, chłopów lub żołnierzy. Nie można zaprzeczyć, że ko­chają .oni do pewnego stopnia robotników, chłopów i żoł­nierzy; kochają również przedstawicieli tych klas, któ­rzy doszli do władzy. Z drugiej jednak strony rażą ich pewne uczucia i gesty właściwe tym ludziom; nie lubią ich spontanicznej twórczości (gazetek ściennych, malo­wideł, piosenek, baśni, gwar ludowych itp.). Jeżeli znaj­dują w tym wszystkim upodobanie, to bądź przez zwykłą ciekawość, bądź dla urozmaicenia swych utworów albo po prostu dla zaspokojenia żyłki zbieracza. W głębi du­szy tych towarzyszy króluje jeszcze duch drobnomiesz­czaństwa.

Zdajemy więc sobie sprawę, że pytanie: komu po­winna służyć nasza sztuka? nie zostało dotąd rozstrzygnięte, a w każdym razie nie rozstrzygnię­te w sposób właściwy i ostateczny.

Dotyczy to nie tylko tych, którzy dopiero ostatnio przybyli do Jenanu6), ale również i tych, którzy w ciągu kilku lat czynni byli na froncie w bazach 8 i nowej 4 Armii.

Na to, by każdy mógł w głębi swego serca rozstrzyg­nąć to zagadnienie w sposób jasny i nie pozostawiający wątpliwości, potrzeba będzie ośmiu, może dziesięciu lat pracy nad sobą. Ale bez względu na to, jak długi będzie ten okres, musimy rozstrzygnąć to zagadnienie w sposób jasny i niewątpliwy. Wszyscy nasi artyści i pisarze mu­szą wypełnić swe zadanie, muszą odważnie zmienić swe stanowisko, muszą dotrzeć do robotników, chłopów i żołnierzy, dogonić obecny etap rzeczywistej walki, po­znać do głębi naukę Marksa i Lenina, zrozumieć rozwój społeczności ludzkiej i całym sercem oddać się sprawie robotników, chłopów i żołnierzy. Oto jedyna droga pro­wadząca do stworzenia prawdziwej sztuki i prawdziwej literatury — dla ludu. Postawione tu pytanie ma zasad­niczą wagę. Przeciwieństwa i różnice poglądów towarzy­szy nie odnoszą się do tego zasadniczego punktu, lecz do innych, drugorzędnych spraw.

Tak więc, wszyscy są zgodni co do sprawy zasadni­czej, równocześnie jednak wszyscy odnoszą się z pewną pogardą do robotników, chłopów i żołnierzy i przejawiają pewne dążenie do odseparowania się od mas. Oczywiście, jest pewna różnica między tym stanowiskiem a stano­wiskiem Kuomintangu, faktem jest jednak, że dążenie to istnieje i dopóki to zagadnienie podstawowe nie zosta­nie rozstrzygnięte, nie pomoże rozstrzygnięcie zagadnień ubocznych.

Weźmy na przykład sprawę sekciarstwa w sztuce i li­teraturze. To jest także zasadnicza kwestia. Ale nie moż­na wyplenić sekciarstwa, dopóki nie zostanie jasno po­wiedziane, że celem wszelkich wysiłków literackich i artystycznych jest lud. Lu Sin powiedział: „Powodem braku jedności na froncie rewolucyjnej literatury i sztu­ki jest brak wspólnego celu. Tym wspólnym celem są ro­botnicy i chłopi.” Pytanie to, które stawiano sobie w Szanghaju za życia Lu Sina, stawia się jeszcze dzisiaj w Czunkingu7). W tych miastach trudno jest dać jasną odpowiedź na to pytanie, ponieważ pisarze i artyści re­wolucyjni są tam skrępowani i nie mogą swobodnie prze­nikać do mas robotniczych, chłopskich i żołnierskich.

U nas jednak, przeciwnie, zachęca się pisarzy i artystów rewolucyjnych, aby współżyli z ludem, mają oni zupełną swobodę tworzenia prawdziwych, rewolucyjnych dzieł literackich i artystycznych — tak więc zasadnicze pyta­nie jest u nas prawie rozstrzygnięte; ale prawie roz­strzygnięte nie znaczy: całkowicie rozstrzygnięte.

Ażeby ostatecznie rozstrzygnąć zagadnienie, trzeba studiować marksizm-leninizm i zapoznać się z realnymi warunkami życia społeczeństwa. To, co my nazywamy marksizmem-leninizmem, to nie jest marksizm-leninizm z podręcznika, to jest żywy marksizm-leninizm wcielają­cy się w życie, w walkę ludu i mas ludowych.

Zastosowanie zasad Marksa i Lenina w życiu mas — to marksizm-leninizm żywy, wykluczający wszelkie sek­ciarstwo. W ten sposób zostaje rozstrzygnięte nie tylko zagadnienie sekciarstwa, ale również wiele innych zagadnień.

II

Teraz, kiedy znaleźliśmy już odpowiedź na pytanie, dla kogo przeznaczone są dzieła literatury i. sztuki — inaczej mówiąc, jaki jest cel naszej pracy — staje przed nami drugie pytanie: w jaki sposób cel ten osiągnąć? Czy powinniśmy podnosić poziom kultu­ry? Czy też rozszerzać jej zakres?

W przeszłości niektórzy z naszych towarzyszy za­niedbywali lub lekceważyli pracę nad upowszechnieniem kultury, kładąc w zamian niewspółmiernie wielki nacisk na podniesienie jej poziomu. Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy podnosić poziom, byłoby jednak błędem, gdybyśmy czynili to nie licząc się z realnymi potrzebami chwili. Nie rozwiązany problem, który rozważaliśmy po­przednio, wyłania się ponownie. Dopóki bowiem nie zna­my dokładnie celu i przedmiotu dzieł literatury i sztuki, dopóki nie wiemy, dla kogo są one tworzone — nie mamy właściwego kryterium do oceny, czy należy przede wszystkim podnosić jakość, czy też rozszerzać zakres oddziaływania, i nie możemy znaleźć właściwej proporcji między tymi dwoma zadaniami.

Wobec tego, że nasza literatura i sztuka są przezna­czone dla robotników, chłopów i żołnierzy, przeto mó­wiąc o rozszerzeniu zakresu naszego oddziaływania, myślimy o wciągnięciu jak najszerszych rzesz robotników, chłopów i żołnierzy w orbitę życia kulturalnego, a mó­wiąc o podnoszeniu poziomu, myślimy o podniesieniu ich poziomu intelektualnego. Z kolei musimy sobie zadać py­tanie: c o mamy rozpowszechniać wśród nich? Czy ma­ją to być wytwory społeczeństwa feudalnego, czy dzieła klasy kapitalistycznej? Czy może utwory drobnomieszczańskie? Nie. Tylko to, co dotyczy robotników, chłopów i żołnierzy, jest dla nas istotne. Ale by wypełnić zadania wychowawcy mas, trzeba najpierw samemu uczyć się od nich. Tu znajdziemy odpowiedź na pytanie, czy należy podnosić poziom intelektualny. Wszelkie podnoszenie po­ziomu musi posiadać swój punkt wyjścia. Jeżeli chcemy podnieść wiadro wody, podnosimy je z ziemi, nie z powie­trza. Na jakiej więc płaszczyźnie mamy rozpatrywać za­gadnienie podniesienia poziomu kulturalnego mas? Czy za punkt wyjścia przyjmiemy poziom kultury feudalnej? kapitalistycznej ? czy może poziom kultury drobnomieszczańskiej ? Nie, żaden z nich. Punktem wyjścia może być dla nas jedynie dotychczasowy rozwój kulturalny robot­ników, chłopów i żołnierzy. Nie będziemy również podno­sić mas do poziomu feudałów, kapitalistów lub drobno­mieszczaństwa, lecz będziemy tworzyć własną kulturę, kulturę robotników, chłopów i żołnierzy. Dlatego też na­szym pierwszym zadaniem jest pójść na naukę do robot­ników, chłopów i żołnierzy, aby pojąć prawdziwy sens naszych zadań kulturalnych, polegających jednocześnie na upowszechnieniu kultury i na podniesieniu jej pozio­mu, z zachowaniem właściwej proporcji pomiędzy tymi dwoma zadaniami.

Z jakich źródeł powinniśmy czerpać materiał dla naszej twórczości? Każde dzieło sztuki — bez względu na to, jaką klasę reprezentuje — jest zawsze odbiciem i artystycznym przetworzeniem życia. Sztuka rewolucyj­na jest wynikiem pracy rewolucyjnego artysty, pracy mającej na celu odzwierciedlenie życia ludu. Albowiem życie ludu jest kopalnią, z której pisarz i artysta czerpią materiał do swej twórczości, życie ludu jest, podobnie jak natura, surowe, ale za to niesłychanie żywe, bogate, po­tężne. Pięknością przewyższa ono wszystko, co zostało sztucznie wytworzone, i stanowi niewyczerpane źródło dla wszelkiej twórczości artystycznej. Jest to zresztą źródło jedyne. Mówi się, że źródłem jest również litera­tura dawniejsza i zagraniczna. Utwory już ogłoszone są materiałami z drugiej ręki. Nie są to właściwie źródła, lecz strumienie wypływające ze źródeł. Dzieła stworzone przez artystów dawnych lub cudzoziemskich odzwiercie­dlają życie ich ludu w czasie i w miejscu, w którym żył autor. Dlatego też musimy zachować krytycyzm wobec wszelkich utworów dawniejszych. Każde dzieło sztuki lub literatury przedstawia życie ludu w danym miejscu i w danej epoce; podobnie styl i forma są wyrazem wa­runków, w jakich utwory te powstały. Wartość tych utworów jest zresztą bardzo różna. Obowiązkiem naszym jest poznawać te utwory, nawet jeśli są one produktami klasy feudalnej lub kapitalistycznej. Ale nie wolno ogra­niczać się do poznania tylko tych utworów, gdyż nigdy nie zastąpią nam one otaczającego nas realnego życia. Twórczość literacka i artystyczna, jeżeli jest tylko tran­spozycją, naśladownictwem utworów dawniejszych lub obcych bez poddania ich surowej krytyce, utaję się czczym i szkodliwym dogmatyzmem literackim lub arty­stycznym, nie różniącym się w gruncie rzeczy od dogmatyzmu w sztuce wojennej, w teorii polityki, w ekonomice.

Rewolucyjni pisarze i artyści Nowych Chin muszą mieć odwagę przeniknięcia w lud i w masy pracujące. Powinni ciałem i duszą, bez zastrzeżeń oddać się ludowi i zaciętej walce, którą on prowadzi i która winna stać 3ię jedynym, potężnym źródłem ich twórczości. Muszą żyć wśród ludu długo, obserwować, odczuwać, badać, anali­zować najrozmaitsze typy ludzkie, wszystkie klasy i gru­py społeczne, różnorodne formy życia i walki, całą ich li­teraturę i sztukę w jej surowej formie. Tylko ten, kto przeprowadził takie studia, może przystąpić do własnej, prawdziwej twórczości artystycznej. Jak nie ma chleba bez ziarna, tak nie ma prawdziwej twórczości bez nauki. Baz tej nauki wasza twórczość będzie pozbawiona treści, gdyż nie siejąc ani nie oczekując zbiorów nie stworzycie nigdy nic doskonałego. Będziecie jako ten artysta „pusty w środku”, o którym pisze Lu Sin w swym testamencie, ażeby przestrzec przed tym błędem swego syna.

Chociaż jedynym surowcem literatury i sztuki jest rzeczywistość i chociaż rzeczywistość jest bez porówna­nia bogatsza w żywe i silne treści niż sztuka, to jednak ona sama nie zaspokaja potrzeb ludu. Dlaczego? Dzieło natury nie posiada tej kompozycji, jasności, koncentra­cji, stylizacji, co dzieło stworzone przez artystę; dlatego dzieła sztuki są przystępniejsze dla umysłu ludzkiego i przez to bardziej popularne. Prawdziwy, żywy Lenin był bez porównania bardziej interesujący od Lenina z po­wieści, sztuki teatralnej lub filmu; ale prawdziwy Lenin był zajęty od rana do wieczora niezliczoną ilością spraw i musiał żyć i postępować jak wszyscy ludzie. Poza tym tylko niewielu ludzi miało sposobność poznać Lenina z krwi i kości, a teraz, gdy nie żyje, nikt Go już więcej nie pozna. Z tych względów powieść, sztuka teatralna lub fil­my, które uwypuklają najbardziej charakterystyczne cechy człowieka, pozwalają nam poznać Lenina lepiej, niż- byśmy mogli Go poznać widząc Go żywym. Rewolucyjna powieść, teatr, film mogą tworzyć na podobieństwo ży­cia różne rodzaje postaci i pomagają masom przyśpie­szać bieg historii. Weźmy na przykład uciśnionych i gło­dnych z jednej strony, a wyzyskiwaczy i ciemiężycieli z drugiej. To są fakty, które istnieją wszędzie, i ludzie przyzwyczajają się tak bardzo do tego widoku, że uważa­ją go wreszcie za rzecz normalną. Ale literatura i sztuka organizują te rozproszone wydarzenia codzienne, łączą je w jedną całość, nadają im charakter typowy, przetwa­rzają je w utwór literacki lub w dzieło sztuki — i to dzie­ło budzi wrażliwość ogółu, wstrząsa świadomością mas i pobudza je do zjednoczenia się i do wspólnej walki o no­we społeczeństwo, o nowe, lepsze życie. Gdyby literatura i sztuka przedstawiały życie w jego surowej, naturalnej formie, bez artystycznego przetworzenia życia, bez sty­lizacji — to ważne zadanie nie zostałoby prawdopodob­nie nigdy spełnione, a w każdym razie trwałoby to znacz­nie dłużej.

Literatura i sztuka są artystycznym przetworzeniem, stylizacją życia bez względu na to, czy chcemy rozsze­rzyć zakres ich oddziaływania na cały lud, czy też chce­my podnosić ich poziom. Jakaż więc zachodzi różnica po­między tymi dwoma rodzajami pracy zmierzającymi w różnych kierunkach? Jest to różnica stopnia. W na­szej literaturze i sztuce masowej proces stylizacji i zróż­nicowania środków wyrazu jest słabszy, jest ona zatem bardziej dostępna dla szerokich mas; natomiast litera­tura i sztuka mająca na celu podniesienie poziomu inte­lektualnego wymaga większej stylizacji i większego kun­sztu i jest wskutek tego mniej dostępna dla szerokiej pu­bliczności. Otóż robotnicy, chłopi i żołnierze, którzy znajdują się obecnie w walce na śmierć i życie z wrogiem, po­zostają w wyniku długotrwałego panowania feudałów i burżuazji w stanie analfabetyzmu, niewiedzy i ciemno­ty: trzeba im niezwłocznie ruchu kulturalnego o jak naj­większym zasięgu, ruchu, który wprowadziłby ich do ży­cia kulturalnego i pozwoliłby im przyswoić sobie podsta­wowe elementy kultury; potrzeba im jak najprzystęp­niej szych dzieł literackich i artystycznych, które by po­budziły ich zapał bojowy, podtrzymały ich wiarę w zwy­cięstwo, utrwaliły ich jedność wobec wroga. Sztuka dla nich to nie „haftowanie kwiatów na przepysznych tkani­nach”, lecz „dostarczanie węgla ludziom marznącym na śniegu”. Dlatego też naszym naczelnym zadaniem wobec ludu jest upowszechnianie kultury, a nie podnoszenie jej poziomu. Lekceważenie czy bodaj niedocenianie tego za­dania byłoby poważnym błędem.

Ale pomiędzy tymi dwoma zadaniami — upowszech­nianiem i podnoszeniem poziomu — nie ma wyraźnej granicy. Gdyby ten, kto podejmuje pracę nad upowszech­nieniem kultury — a więc wychowawca — nie przewyż­szał poziomem intelektualnym tych, których naucza, je­go praca nie dałaby wyników. Gdyby upowszechnienie kultury dokonywało się zawsze na tym samym poziomie, gdyby przez miesiąc, dwa, trzy miesiące, przez rok, dwa, trzy lata sprzedawano zawsze ten sam towar, tę sa­mą piosenkę, ten sam wierszyk o „małym pastuszku”, ciągle to samo abecadło, gdyby zatem nauczyciel i jego uczniowie pozostawali ciągle na tym samym poziomie — całe „upowszechnienie” byłoby pozbawione jakiegokol­wiek sensu. Trzeba oświecać coraz szersze masy ludowe, a równocześnie podnosić je stopniowo na coraz wyższy poziom. Dążenie do postępu kulturalnego w sensie upowszechniania jak i podnoszenia poziomu — tkwi w ludzie. Albowiem to podnoszenie poziomu, o którym mówimy, nie wyrasta z próżni; nie wznosimy budowli zamkniętej, hermetycznej; budujemy gmach kultury na fundamentach powszechności tej kultury i powszechność nadaje kierunek i określa wytyczne naszej pracy.

Rewolucja i kultura rewolucyjna nie rozszerzały się w Chinach równomiernie. W niektórych dzielnicach kra­ju upowszechnienie już się dokonało, a w ślad za nim pod­niósł się wyraźnie poziom; w innych praca nad upowszechnieniem jeszcze się nie zaczęła. Można zatem doświadczenie zdobyte w jednym miejscu wykorzystać w terenach bardziej zacofanych i w ten sposób ułatwić sobie pracę. Możemy również korzystać z doświadczeń innych krajów, w szczególności Związku Radzieckiego. Jednym słowem, nasza praca zmierzająca do podniesie­nia poziomu opiera się na powszechności, a nasza praca nad upowszechnieniem ma za cel podniesienie poziomu. Ale w tej pracy nad podniesieniem poziomu należy pa­miętać o jednym: nie wolno naśladować ślepo innych, gdyż to mogłoby przynieść tylko szkodę.

Obok bezpośredniego oddziaływania na poziom kultu­ralny mas istnieje inna droga: podnoszenie poziomu kul­turalnego mas w sposób pośredni, lecz niemniej koniecz­ny — przez podnoszenie poziomu kadr kierowniczych. Kadry — ta najbardziej postępowa część mas ludowych — otrzymały ten rodzaj wykształcenia, jakie otrzymują ma­sy, ale ponieważ zdolnościami przewyższają przeciętny poziom, konieczna jest dla nich literatura i sztuka bar­dziej doskonała.

Nie wolno nam lekceważyć tej sprawy. Niewątpliwie, te potrzeby, które w obecnej chwili istnieją tylko w kadrach, obce są jeszcze szerokim masom. Musimy mieć program i wytyczne odpowiadające tym potrzebom, ale program ten nie może być dziś naszym jedynym ani naj­ważniejszym programem. Musimy również zdać sobie sprawę z tego, że to, co jest pożyteczne dla kadr, jest w tym samym stopniu pożyteczne dla mas, ponieważ po­przez kadry mamy wychować i prowadzić lud. Gdybyśmy kierowali kadrami w sposób nie odpowiadający ich zada­niu wychowania i prowadzenia ludu, cala nasza praca zmierzająca do podniesienia poziomu zawisłaby w próżni, sprzeniewierzylibyśmy się bowiem podstawowej zasa­dzie, że kultura przeznaczona jest dla ludu i mas pra­cujących.

Streszczając możemy powiedzieć, że literatura i sztu­ka, które w stanie utajonym, surowym znajdują się w życiu ludu, poprzez procesy stylizacji i transpozycji, przelane w formy artystyczne, powinny stać się literatu­rą i sztuką dla ludu i dla mas pracujących. Pewna część tej twórczości, jakkolwiek wyrasta na gruncie popular­nej literatury i sztuki, to jednak przewyższa ją pozio­mem odpowiadając potrzebom kadr; pozostałe utwory, bardziej popularne, przeznaczone są dla najszerszych mas, których poziom jest chwilowo niższy (co nie ozna­cza bynajmniej ich złego smaku).

Niezależnie jednak od wyższego lub niższego poziomu, nasza literatura i sztuka przeznaczona jest dla mas lu­dowych, w pierwszym rzędzie dla robotników, chłopów i żołnierzy. Służy ona im i ich interesom.

Teraz, kiedy rozwiązaliśmy problem właściwego sto­sunku pomiędzy podnoszeniem poziomu a rozszerzaniem kręgu odbiorców, możemy również rozwiązać zagadnie­nie stosunku pomiędzy specjalistami a popularyzatora­mi. Nasi specjaliści powinni pracować nie tylko dla kadr, ale przede wszystkim i głównie dla mas. Czy Gorki, któ­remu powierzono opracowanie monografii fabryk, nie kierował sam korespondencją chłopów i nie wychowywał dziesiątków dzieci? Także Lu Sin wiele czasu poświęcał na rozmowy z młodzieżą szkolną i uniwersytecką. Nasi specjaliści w dziedzinie literatury powinni by poświę­cić więcej uwagi gazetkom ściennym i korespondencji z chłopami i żołnierzami; nasi specjaliści w dziedzinie sztuki dramatycznej powinni zainteresować się amator­skimi zespołami w wojsku i na wsi; nasi muzycy — pieś­niami ludowymi; malarze i plastycy — wytworami sztu­ki ludowej. Wszyscy ci towarzysze powinni współpraco­wać jak najściślej z wychowawcami mas, prowadzącymi swą robotę na niższym poziomie. Pomagając im i kieru­jąc nimi specjaliści powinni równocześnie uczyć się od tamtych — czerpać z mas pokarm dla swej twórczości, wzbogacać nim samych siebie, związać się z masami, aby nigdy nie stracić łączności z nimi, a więc i z rzeczywisto­ścią. Powinniśmy szanować specjalistów i doceniać war­tość ich wkładu w naszą sprawę. Ale powinniśmy ich przestrzec, że jeśli chcą zachować swe znaczenie, muszą być wyrazicielami i rzecznikami ludu. Nie można wycho­wywać ludu, jeśli się nie jest jego reprezentantem; nie można być nauczycielem mas ludowych nie będąc ich uczniem. Najzdolniejszy nawet nauczyciel, jeśli uważa siebie za coś lepszego, za pana, a lud za „istoty niższe”, straci łączność z masami i z góry skaże swą pracę na nie­powodzenie.

Czy stanowisko nasze jest utylitaryzmem? Materia­lista nie jest w zasadzie przeciwny wszelkiemu utylitaryzmowi: jest przeciwnikiem utylitaryzmu klasy feuda- łów, kapitalistów i drobnomieszczaństwa, przeciwnikiem rzekomego antyutylitaryzmu, uzewnętrzniającego się w słowach, a będącego w gruncie rzeczy najbardziej egoistycznym, najbardziej krótkowzrocznym, obłudnym utylitaryzmem. W społeczeństwie klasowym, w którym klasy ścierają się ze sobą, istnieje zawsze utylitaryzm, czy to tej klasy, czy innej. My także jesteśmy w pew­nym sensie utylitarystami — utylitarystami na rzecz rewolucji proletariackiej — reprezentującymi teraźniej­sze i przyszłe interesy 90 procent ludności Chin. Jest to utylitaryzm o dalekiej perspektywie i o rozległych ho­ryzontach. Istnieją dzieła tworzone dla własnej przy­jemności i przeznaczone dla nielicznego grona znawców; takie utwory, o ile nie wręcz szkodliwe, są w każdym ra­zie bez znaczenia dla ludu. Robienie im reklamy dla ko­rzyści osobistych i dla użytku szczupłego grona odbior­ców — to utylitaryzm urągający interesom szerokiej pu­bliczności. Wartościowe jest to dzieło, które wzbudza zainteresowanie szerokiego ogółu. Masy nie uznają her­metycznej twórczości pięknoduchów…

Z chwilą gdy rozwiązaliśmy podstawowe, zasadnicze problemy: dla kogo pisać? jakie środ­ki prowadzą do tego celu? — wszystkie inne wątpliwe kwestie — a więc zagadnienie poglądu na świat, postawy, tematu, stylu, treści; zagadnienia: opty­mizm czy pesymizm, utylitaryzm ciasny czy utylitaryzm mający na widoku rozległe i dalekie cele — wszystkie te wątpliwości rozstrzygają się same przez się. Jeżeli zgod­nie przyjmujemy podstawową zasadę — to nasi pisarze i artyści, nasze szkoły literackie i szkoły sztuk pięknych, nasze czasopisma, ugrupowania, wszystkie kierunki lite­rackie i artystyczne — słowem, wszyscy pracownicy na polu literatury i sztuki powinni wytężyć swe siły w celu urzeczywistnienia tej zasady. Sprzeniewierzenie się tej zasadzie byłoby błędem. Wszelkie odchylenia od tej za­sady winny być natychmiast prostowane.

III

Teraz, kiedy doszliśmy do wniosku, że nasza literatu­ra i sztuka musi służyć masom ludowym, przejdziemy do rozważenia dwóch dalszych problemów: po pierwsze, stosunku sztuki i literatury partyj­nej do całokształtu pracy partii; po dru­gie, stosunku literatury i sztuki par­tyjnej do literatury i sztuki pozapartyjnej, to znaczy, zagadnienia jednolitego frontu pisa­rzy i artystów.

Zastanówmy się nad pierwszym zagadnieniem. W świecie współczesnym wszystkie formy kultury, sztu­ki i literatury są związane z określonymi klasami spo­łecznymi, z określonymi partiami, podlegają zatem okre­ślonym politycznym kierunkom. Sztuka dla sztuki, sztu­ka ponadklasowa i ponadpartyjna, przebiegająca obok polityki albo niezależna od polityki, po prostu nie istnie­je. W społeczeństwie klasowym, w którym klasy i partie ścierają się ze sobą, sztuka musi być podporządkowana interesom klasowym i interesom partyjnym, musi być podporządkowana politycznym wymaganiom tej klasy i partii, która w okresie rewolucji ma spełnić rewolucyj­ne zadanie.

Odstąpienie od tej zasady oznaczałoby działanie wbrew elementarnym potrzebom mas ludowych. Litera­tura i sztuka proletariatu są częścią składową dzieła re­wolucyjnego, tym, co Lenin nazwał „śrubami w maszy­nie”. Słowa te określają jasno zadania literatury i sztuki partyjnej. Przeciwstawienie się temu poglądowi prowa­dzi do dualizmu, który reprezentował Trocki : „W polity­ce — marksizm, w sztuce — kapitalizm.” Nie chcemy przeceniać roli literatury i sztuki, ale również nie bagate­lizujemy ich znaczenia. Sztuka i literatura podporządko­wując się polityce wywierają na nią jednocześnie olbrzy­mi wpływ. Rewolucyjna literatura i sztuka stanowi część wielkiego dzieła rewolucji. Są to śrubki, które, mi­mo iż w maszynie spełniają rolę inną niż pozostałe jej części, są jednak niezbędną częścią tej maszyny, to jest dzieła rewolucji.

Walka, którą prowadzą w swych dziełach pisarze i artyści, powinna iść w tym samym kierunku co walka polityczna, gdyż tylko w polityce wypowiadają się jasno i wyraźnie interesy klasowe mas ludowych. Politycy re­wolucyjni — teoretycy wiedzy politycznej i mistrzowie praktyki rewolucyjnej — kierują tysiącami polityków działających wśród mas. Ich obowiązkiem jest gromadze­nie, porządkowanie i badanie opinii politycznych, aby na podstawie tych materiałów formułować program poli­tyczny ludu i mas. Nie jest to program fabrykowany w hermetycznie zamkniętym gronie dostojników. W tym tkwi zasadnicza różnica między politykami proletariatu a politykami burżuazji.

Zajmijmy się teraz zagadnieniem jednolitego frontu pisarzy i artystów.

Jeżeli, jak już mówiłem, sztuka i literatura muszą podporządkować się polityce, to pierwszym obowiązkiem pisarzy i artystów należących” do nasze] partii jest stwo­rzyć wraz z bezpartyjnymi artystami i pisarzami wspól­ny front oporu przeciwko wrogowi — ponieważ wojna obronna przeciwko Japonii jest dziś naczelnym zagadnie­niem polityki Chin. Następnym zadaniem jest utworze­nie wspólnego frontu do walki o demokrację; ale ponie­waż są artyści i pisarze, którzy nas w tej walce nie po­prą, ten front będzie węższy od poprzedniego. Dalej — zagadnienie wspólnego frontu w sprawach pewnych za­gadnień specjalnych, np. stylu. Jesteśmy zwolennikami socjalistycznego realizmu. Tu znowu część artystów i pi­sarzy nie poprze nas i dlatego ten wspólny front będzie jeszcze węższy.

Bezpartyjni pisarze i artyści schodzą się z nami na odcinku niektórych zagadnień, odłączają się od nas na innych odcinkach. Dotyczy to wszystkich zagadnień, na­wet zagadnienia wojny wyzwoleńczej. Ale jeśli chodzi o jednolity front, można być tylko z nami albo przeciw nam; nie ma stanowiska pośredniego. Polityka uprawia­na przez niektórych towarzyszy, bądź „kapitulantów” prawicowych, bądź ksenofobów, bądź sekciarzy lewico­wych, których Lenin ochrzcił mianem „kulawych polity­ków” — jest polityką błędną. To, co jest prawdą w poli­tyce, jest również prawdą w sztuce.

IV

Jednym z najważniejszych środków walki, jakimi rozporządzają pisarze i artyści, jest krytyka. Niektórzy moi przedmówcy podkreślili tu bardzo słusznie niedo­ciągnięcia w naszej pracy na tym polu. Krytyka twór­czości literackiej i artystycznej nie jest zagadnieniem prostym; zagadnienie to wymaga specjalnych studiów. Tu chciałem poruszyć tylko sprawę najważniejszą, a mianowicie, jaki probierz należy przyjąć w krytyce? Później omówię parę drugorzędnych pro­blemów i zatrzymam się na błędach popełnianych w tej dziedzinie przez naszych towarzyszy.

W krytyce literackiej i artystycznej istnieją dwa pro­bierze. Jeden jest natury politycznej: wszystko, co po­maga walce wyzwoleńczej, co sprzyja jedności narodo­wej, wszystko, co mobilizuje lud do walki, rozbudza jego zapał bojowy, podtrzymuje ducha, wszystko, co może za­pobiec ewentualnemu odwrotowi na froncie wojennym lub na drodze do postępu — wszystko to godne jest pochwały. I przeciwnie: wszystko, co osłabia wolę oporu, rozbija jedność, zniechęca lud, hamuje postęp — należy odrzucić.

Czy przyjmiemy tu jako kryterium motywy, tj. su­biektywne intencje pisarza lub artysty, czy też osiągnię­te przez niego wyniki, tj. oddziaływanie jego twórczości na społeczeństwo? Idealiści bronią kryterium intencji, a pomijają wyniki; towarzysze zaś stosujący materia­lizm w sposób mechanistyczny uznają za jedyny pro­bierz wyniki, a lekceważą intencje. Nie zgadzamy się ani z jednymi, ani z drugimi. Sądzimy, że motywem twórczo­ści pisarza winna być praca dla ludu; motyw ten jest nie­rozerwalnie związany z wynikiem, tj. z przyjęciem, ja­kiego utwór doznał wśród ludu. Musimy więc oba te kry­teria stosować łącznie. Intencję autora, tj. motyw jego twórczości, poznajemy nie z jego deklaracji ideowych, ale właśnie z przyjęcia utworu przez społeczeństwo.

Motywem pisarza powinno być oddziaływanie spo­łeczne. W naszej krytyce literackiej i artystycznej nie ma miejsca na sekciarstwo. W myśl zasady wspólnego frontu przeciwko Japonii musimy wchłonąć dzieła wszystkich odcieni politycznych. Ale nasza krytyka musi stać twardo na gruncie ściśle określonych zasad. Wszyst­ko, co wrogie jedności ludu, co szkodzi interesom mas, co zwraca się przeciwko wiedzy i postępowi, co jest antyko­munistyczne — musi podlegać bezwzględnej krytyce. Gdyż takie utwory — zarówno w swojej intencji jak i w oddziaływaniu — przeciwstawiają się idei jedności narodowej i walki o wyzwolenie. Nawet oceniając este­tyczną wartość dzieła musimy brać pod uwagę jego od­działywanie społeczne. Pisarzowi i artyście nie wolno po­legać wyłącznie na własnym sądzie. Nasza krytyka umo­żliwi swobodne współzawodnictwo twórczości artystycz­nej różnych kierunków. Nasza krytyka, oparta na zasa­dach naukowych i estetycznych, pozwoli również podnieść poziom twórczości i dostosować ją do wymagań szerokiej publiczności.

Obok kryteriów politycznych istnieją kryteria arty­styczne. Jaki jest ich wzajemny stosunek? Polityka nie jest tym samym co sztuka, a pogląd na świat nie jest jednoznaczny z poglądami na metody twórczości arty­stycznej. Zaprzeczamy istnieniu całkowicie niewzruszo­nych kryteriów politycznych, ale nie uznajemy również niewzruszonych kryteriów estetycznych. Kryteria poli­tyczne i estetyczne zmieniają się w zależności od różnic społecznych i klasowych. Ale w każdym społeczeństwie i w każdej klasie kryterium polityczne zajmuje pierwsze miejsce, przed kryterium estetycznym.

Burżuazja odrzuca zawsze dzieła proletariackiej sztu­ki i literatury, i to bez względu na ich czysto artystycz­ną wartość. Podobnie proletariusze odrzucają dzieła burżuazji, ale odrzucając ich reakcyjną treść polityczną przyjmują ich artystyczną formę, jakkolwiek nie czynią tego bezkrytycznie. Dzieło, którego treść jest reakcyjna, jest szkodliwe dla ludu i może być przezeń odrzucone, na­wet jeżeli ma wartość artystyczną. Wszystkie dzieła lite­ratury i sztuki okresu dekadencji, stworzone przez klasę wyzyskiwaczy, mają pewną wspólną cechę: ich arty­styczna forma kłóci się z reakcyjną treścią. My stawia­my postulat jedności, jedności między polityką i sztuką, jedności między rewolucyjną treścią polityczną i najwyż­szą formą artystyczną. Dzieło sztuki, które nie jest do­brym dziełem sztuki, nie ma siły wyrazu nawet wtedy, gdy twórca jego jest przekonań najbardziej postępowych i przemawia w imieniu postępowego środowiska. Toteż odrzucając z jednej strony dzieła o szkodliwej treści, odrzucamy z drugiej strony kierunek traktujący dzieło sztuki jako „slogan lub plakat” i z całym naciskiem pod­kreślamy równowartość obu elementów — postępowej treści i artystycznej formy — w twórczości artystycznej i literackiej. Wielu naszych towarzyszy ulega jednemu z tych dwóch kierunków. Wielu z nich lekceważy formę artystyczną, dlatego też musimy domagać się doskonało­ści artystycznej.

W obecnej jednak chwili zagadnieniem najważniej­szym jest aspekt polityczny. Niektórzy towarzysze nie posiadają dostatecznej świadomości politycznej i wsku­tek tego spotykamy wciąż jeszcze wśród twórców poję­cia chwiejne lub wręcz fałszywe.

Zacytujemy tu kilka przykładów ilustrujących po­glądy literackich kół Jenami.

1. „TEORIA NATURY LUDZKIEJ”

Czy istnieje w rzeczywistości coś, co można nazwać „naturą ludzką”? Oczywiście, że tak. Ale jest to kon­kretnie pojęta natura ludzka, która w społeczeństwie klasowym reprezentuje świadomość pewnej klasy. Nie ma natomiast jakiejś abstrakcyjnej, ponadklasowej na­tury ludzkiej. My bronimy natury ludzkiej proletariusza, podczas gdy kapitaliści i mieszczanie przemawiają w imieniu natury ludzkiej kapitalistów i mieszczan, gło­sząc jednocześnie, że bronią jakiejś „jedynej” ludzkiej natury, dla nich bowiem natura proletariusza jest sprzeczna z naturą ludzką. Są w Jenanie ludzie, którzy twierdzą, że przyjmują za podstawę teoretyczną sztuki i literatury rzekomą teorię „natury ludzkiej”. Jest to stanowisko z gruntu fałszywe.

2. „MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ LUDZKOŚCI JEST PODSTAWO­WYM ŹRÓDŁEM WSZELKIEJ TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZ­NEJ I LITERACKIEJ.”

Nie ma na świecie ani miłości, ani nienawiści bez przyczyny. Odkąd ludzkość rozpadła się na klasy, tak zwana „miłość ludzkości” — niepodzielna i powszech­na — nigdy nie istniała. Jest to idea, o któi’ej mówili wielcy nauczyciele, Konfucjusz czy Tołstoj, ale której nigdy nie wcielono w życie; jest bowiem niemożliwa do urzeczywistnienia w społeczeństwie klasowym. Prawdzi­wa miłość ludzkości będzie możliwa, ale dopiero wówczas, gdy podział klasowy zniknie całkowicie z powierzchni ziemi. Społeczność ludzka jest podzielona, dopóki istnieją klasy. Społeczność ludzka nie będzie zjednoczona, dopóki nie znikną klasy. Wtedy dopiero zrodzi się powszechna miłość ludzkości — dzisiaj nie jest to jeszcze możliwe. Nie kochamy faszyzmu, nie kochamy naszych wrogów, nie kochamy odrażającego tworu, jakim jest dzisiejszy ustrój społeczny. Zniweczenie ich jest naszym celem. Są­dzimy, że nasi artyści i pisarze rozumieją tę prostą, ludz­ką prawdę.

3. „OD WIEKÓW WSZYSTKIE DZIEŁA SZTUKI I LI­TERATURY UKAZUJĄ ZARÓWNO ŚWIATŁA JAK I CIE­NIE — „PÓŁ NA PÓŁ”.

Zdanie to wyraża myśl fałszywą i dwuznaczną. Nie zawsze dzieła sztuki i literatury hołdowały tej zasadzie. Wielu pisarzy drobnomieszczańskich nigdy nie dawało w swych utworach miejsca światłu — dzieła ich ukazy­wały wyłącznie ciemne strony życia; była to literatura, którą nazywamy ekshibicjonistyczną. Istnieje też litera­tura, która szerzy tylko pesymizm. Przeciwstawić jej możemy literaturę twórczego socjalizmu Związku Ra­dzieckiego, literaturę, która przede wszystkim ukazuje światła. Oczywiście, pisarze radzieccy opisują również błędy świata pracy, ale to są cienie, które służą tylko bardziej wyrazistemu wydobyciu świateł. Nigdy tu nie było mowy o jakiejś recepcie „pół na pół”. W ustrojach reakcyjnych pisarze burżuazyjni przedstawiają masy re­wolucyjne jako zgraję zbójców, a samych siebie — burżuazję — jako bogów i świętych: pisarze ci odwracają prawdę, rozkładają fałszywie światła i cienie. Tylko prawdziwie rewolucyjni artyści i pisarze zdolni są roz­wiązać zagadnienie pochwały lub odkrywczej kryty­ki. Trzeba zdemaskować wszystkie ciemne moce, działa­jące na szkodę ludu, podobnie jak trzeba oddać należną cześć walkom rewolucyjnym ludu i mas. Oto naczelny obowiązek twórców.

4. „ZADANIEM LITERATURY I SZTUKI JEST ZAWSZE ODKRYWCZA KRYTYKA.”

To zdanie, tak samo jak poprzednie, świadczy o bra­ku wiedzy historycznej i o niezrozumieniu procesu roz­woju materializmu. Jak już poprzednio mówiliśmy, lite­ratura i sztuka nie mogą ograniczać się tylko do „de­maskowania”. Twórca rewolucyjny może demaskować tylko napastników, wyzyskiwaczy, ciemiężycieli; nie mo­że natomiast czynić przedmiotem swej krytyki ludu i mas. Prawda, lud ma też swoje wady, ale wady te są rezultatem panowania napastników, wyzyskiwaczy i cie­miężycieli. Nasi pisarze i artyści rewolucyjni powinni więc ograniczyć się do ukazania tych błędów jako owo­ców zbrodni popełnionych przez napastników, wyzyski­waczy, ciemiężycieli. Nie powinni natomiast obnażać „wad ludu”. Jeśli chodzi o lud, zadaniem twórców jest: oświecać go i wychowywać. Tylko antyrewolucyjni ar­tyści i pisarze mogą mówić: „Głupota ludu jest jego ce­chą wrodzoną”; tylko oni mogą przedstawiać rewolucyj­ne masy jako szaleńców i despotów.

5. „EPOKA ESEJU TRWA. STYL LU SINA JEST WCIĄŻ WZOREM.”

Zdaniem wrogów ludu, eseje Lu Sina i jego styl ma­ją wartość wyłącznie satyryczną. Lu Sin żył w ustroju reakcyjnym, pod panowaniem sił ciemności. Pozbawiony wolności słowa, zmuszony był posługiwać się satyrą ja­ko orężem walki. Postępował słusznie. Trzeba w sposób dowcipny i gryzący drwić z faszyzmu i z rodzimej reak­cji. Ale na terenach pogranicznych Szensi, Kansu, Ninghsia, w bazach partyzantów na zapleczu frontu japoń­skiego, gdzie wszyscy twórcy rewolucyjni korzystają z demokratycznej swobody, gdzie ogranicza się tylko wolność elementów antyrewolucyjnych, tajnej policji Kuomintangu — tam forma literacka musi być inna niż forma Lu Sina. Tam wolno krzyczeć głośno, nie ma po­trzeby pisać między wierszami, unikać otwartej walki i surowych słów, tym bardziej że wszystkie te subtel­ności są mało dostępne dla ludu i mas. Gdyby Lu Sin miał do czynienia nie z wrogami ludu, ale z ludem sa­mym — nie pisałby tylko esejów, nie drwiłby z ludu, nie atakowałby rewolucyjnych partii; styl jego twórczości byłby inny. Jak już mówiliśmy, jest naszym obowiąz­kiem krytykować błędy ludu, ale musimy na nie patrzeć z punktu widzenia tego ludu i z miłością, jako jego obroń­cy i wychowawcy. Jeśli w stosunku do naszych towarzy­szy przyjmiemy ten sam styl walki, jaki stosujemy ata­kując naszych wrogów, to przejdziemy do obozu tych wrogów. Czy znaczy to, że musimy wyrzec się satyry? Są różne rodzaje satyry: satyra, która atakuje wroga, sa­tyra, która przemawia do przyjaciół, i satyra, która godzi we własne szeregi. Każdy z tych rodzajów jest odmienny. Nie możemy zabronić satyry w ogóle, ale musimy ogra­niczyć ją, aby nie była nadużywana.

6. „NIE PISZEMY PO TO, BY CHWALIĆ. NIE ZAWSZE BOWIEM HYMNY POCHWALNE SĄ WIELKIMI DZIEŁAMI SZTUKI, TAK JAK UTWORY PRZEDSTAWIAJĄCE CIEMNE STRONY ŻYCIA NIE SĄ Z REGUŁY BEZWARTOŚCIOWE.”

Jeśli się jest artystą i pisarzem burżuazji, sławi się nie proletariat, lecz burżuazję. Jeśli się jest pisarzem proletariackim, nie gloryfikuje się burżuazji, lecz lud pracujący i proletariuszy. Albo jedno, albo drugie. Utwór, który przedstawia w korzystnym świetle burżuazję, nie jest przez to samo utworem wartościowym, a utwór, który przedstawia zbrodnie burżuazji, nie jest przez to samo utworem lichym. Dzieło, które opiewa chwałę pro­letariatu, nie musi być z tego powodu dziełem bezwar­tościowym, natomiast utwór wydobywający rzekome cie­mne strony proletariatu — jest z pewnością utworem złym. Czyż nie znajdujemy na to dowodów w historii literatury i sztuki? Czy lud, twórca historii świata, nie zasługuje na uwielbienie? Dlaczego nie miałby być wart sławy proletariat, komunizm, nowa demokracja, socja­lizm? Jest jednak pewna kategoria ludzi, którzy nie przejawiają najmniejszego zainteresowania dla poczynań ludu, którzy zachowują postawę zimnych obserwatorów wobec ludu, jego walk i zwycięstw awangardy ludowej. Jedno, co ich naprawdę obchodzi, to ich własne ja; są niezmordowani w podziwianiu samych siebie, swoich wielbicieli i może jeszcze nielicznej garstki osób, z któ­rymi wiążą ich interesy. Ta kategoria małomieszczańskich indywidualistów oczywiście nie chce sławić zasług rewolucyjnego ludu, nie chce zagrzewać go do walki ani umacniać jego wiary w zwycięstwo. Są oni pasożytami w naszych szeregach. Lud rewolucyjny nie potrzebuje takich „wieszczów”.

7. „NIE CHODZI TU O NASZ POGLĄD NA ŚWIAT, BO POGLĄDY NASZE SĄ SŁUSZNE; INTENCJE MAMY NAJ­LEPSZE, ROZUMIEMY TEŻ DOKTRYNĘ _ ALE NIE PO­TRAFIMY ZNALEŹĆ WŁAŚCIWYCH ŚRODKÓW WYRAZU I DLATEGO NASZA TWÓRCZOŚĆ CHYBIA CELU.”

Mówiłem już o tym, jak w świetle materializmu dia­lektycznego przedstawia się sprawa motywów działania i jego rezultatów. Obecnie pytam: czy sprawa motywów jest jednoznaczna ze sprawą poglądów? Człowiek, który działa i nie troszczy się przy tym, jakie będą wyniki je­go działania, podobny jest do lekarza, który pisząc re­ceptę nie zważałby na to, że lekarstwo może zabić pa­cjenta. To samo można by powiedzieć o partii, która ogłaszałaby manifesty nie troszcząc się wcale o prak­tyczną realizację swego programu. Czy taka postawa jest właściwa? Czy w takim wypadku można mówić o do­brych intencjach? Oczywiście, kiedy usiłujemy z góry obliczyć rezultaty, możemy się pomylić w rachunku. Ale czy można mówić o dobrych intencjach pisarza lub ar­tysty, który upiera się przy swoich metodach działania, pomimo iż fakty dowiodły już niezbicie, że rachunek był fałszywy? Partię czy lekarza sądzimy według tego, jak realizują swoje zamiary i jakie osiągają wyniki. Na tej samej podstawie musimy sądzić pisarzy i artystów. Oprawdziwie dobrej woli można mówić tylko wtedy, gdy pisarz ani na chwilę nie zapomina o skutkach swej pra­cy, gdy korzysta z doświadczeń, ulepsza metody i dosko­nali środki ekspresji. Prawdziwie dobrą wolę wykazuje ten pisarz, który gotów jest z całą odwagą, bez zastrze­żeń i zupełnie szczerze krytykować własne dzieło, badać i poprawiać swe błędy i pomyłki. Na tym polega metoda komunistycznej samokrytyki. Oto jedyna właściwa po­stawa. Tylko ten, kto przyjął taką postawę, poważną i pełną poczucia odpowiedzialności, może, posuwając się krok za krokiem, dojść do zrozumienia, jakie stanowisko jest słuszne i właściwe. Kto, zamiast w ten sposób po­szukiwać właściwej drogi, ślepo ufa sam sobie i lekko­myślnie twierdzi, że już wszystko zrozumiał, ten pozo­stanie zawsze ignorantem i będzie coraz bardziej odda­lał się od prawdy.

8. „STUDIOWAĆ MARKSIZM-LENINIZM — ZNACZY POWTARZAĆ BŁĘDY, KTÓRE POPEŁNIA MATERIALIZM DIALEKTYCZNY W SWYCH TEORIACH ESTETYCZNYCH.”

Uczymy się marksizmu-leninizmu po to, aby nauczyć się patrzeć na świat, społeczeństwo, literaturę i sztukę z punktu widzenia materializmu dialektycznego i histo­rycznego, a nie po to, aby w dziełach literackich i arty­stycznych zamieszczać wykłady systemu filozoficznego. Marksizm-Ieninizm może wprowadzić do twórczości ar­tystycznej realizm, ale nie może go w niej zastąpić. For­muły dogmatyczne, suche i puste zarazem, które szko­dzą inspiracji twórczej, szkodzą również marksizmowi i leninizmowi. Dogmatyczny marksizm-leninizm nie jest w ogóle marksizmem-leninizmem, ale teorią antymarksistowską i antyleninowską. Czyż więc marksizm-leninizm walczy z inspiracją twórczą? Nie, zwalcza on tylko twór­czość feudalną, kapitalistyczną, „sztukę dla sztuki”, eli­tarną, nihilistyczną, dekadencką, pesymistyczną, słowem, sztukę w istocie swej antyludową, antymasową, antyproletariacką. Czy należy także zwalczać inspiracje ar­tystów i pisarzy proletariackich, ulegających wpływom wymienionych przed chwilą kierunków? Jestem przeko­nany, że należy je zwalczać. Ale walcząc z nimi, musimy na ich miejsce zbudować inne wartości

V

Omawiane tutaj problemy są wciąż jeszcze żywe w kołach artystycznych i literackich Jenanu. Jest to do­wodem, że w tych kołach wciąż jeszcze pokutują poważ­ne błędy.

Wśród naszych towarzyszy wielu jest idealistów, dogmatystów, utopistów, wreszcie — gadułów, którzy za­niedbują cele praktyczne i oddalają się od mas ludowych. Konieczne jest wypowiedzenie energicznej i skutecznej walki tym błędom.

Wielu jest też towarzyszy, którzy nie odróżniają wyraźnie proletariatu od drobnomieszczaństwa; wielu jest takich, którzy, mimo iż organizacyjnie należą do partii, ideologicznie są jej obcy — częściowo lub zupeł­nie. Ci, którzy są całkowicie obcy ideologicznie, zachowu­ją w swych mózgach gnijące odpadki poglądów klasy wyzyskiwaczy i nie mają pojęcia, czym jest idea prole­tariatu, komunizm, partia. Wydaje im się, że komunizm jest po prostu jednym z wielu poglądów na świat. Nie rozumieją, że jest to pogląd na świat, do którego nie do­chodzi się łatwo. Ludzie ci nigdy nie będą mieli zmysłu partyjnego, ducha partyjnego, i prędzej czy później opuszczą partię. Oczywiście, są inni, jeszcze gorsi, którzy należą do stronnictwa japońskiego, do stronnictwa Wang Czing-wei (szefa marionetkowego rządu), do stronnictwa tajnej policji Kuomintangu, kapitaliści i obszarnicy, którzy wciskają się do partii komunistycznej i do jej or­ganizacji, obnoszą tytuł „członka partii” i „rewolucjo­nisty”. Jakkolwiek więc przeważająca część członków na­szej partii to elementy nieskazitelne, musimy przepro­wadzić gruntowną czystkę naszych szeregów z punktu widzenia ideologicznego i organizacyjnego, aby drogą postępu doprowadzić nasz ruch rewolucyjny w jak naj­szybszym czasie do celu.

Aby uzdrowić organizację, trzeba zacząć od wypro­stowania linii ideologicznej, trzeba rozszerzyć i rozwinąć walkę ideologiczną proletariatu z obcymi mu elementa­mi. Walka ideologiczna, która rozgrywa się w literackich i artystycznych kołach Jenanu, jest jak najbardziej uzasadniona. Ludzie wywodzący się z burżuazji próbują wszelkich środków działania, uciekają się więc także do literatury i sztuki, aby uporczywie manifestować swą obecność, szerzyć swoje poglądy, domagać się od partii i świata, by kształtowały swe oblicze na podobieństwo oblicza drobnomieszczaństwa i skostniałych intelektua­listów. W tych okolicznościach naszym obowiązkiem jest powiedzieć tym ludziom wyraźnie: — Towarzysze, wa­sza gra nie uda się. Ani proletariat, ani lud i jego masy nie pójdą za wami, oznaczałoby to bowiem przejście do obozu obszarników i kapitalistów, groziłoby katastrofą partii, ojczyźnie, nawet wam samym. Za kim więc pój­dziemy? Wzorem dla partii i świata będzie proletariat i jego awangarda. Mamy nadzieję, że towarzysze artyś­ci i literaci zrozumieją powagę tej walki ideologicznej, postarają się wziąć w niej udział, utwierdzą się ideolo­gicznie i umocnią w swym działaniu przeciw wrogowi, w imię dobra własnego i towarzyszy. Wtedy dopiero zdo­łamy osiągnąć w naszych szeregach prawdziwe zjedno­czenie wszystkich sił.

Wielu spośród naszych towarzyszy na skutek zamę­tu ideologicznego w ich głowach nie docenia różnicy, ja­ka istnieje między terenem naszej bazy a resztą kraju. Wielu z nich przybyło tutaj ze swych domostw w Szang­haju. Między ich pracownikami w Szanghaju a naszą bazą demokratyczną jest nie tylko różnica położenia geogra­ficznego, ale i różnica epok. Tam trwa jeszcze ustrój społeczny na wpół feudalny, na wpół kolonialny, rządzą kapitaliści i obszarnicy; tu kształtuje się rewolucyjna społeczność nowej demokracji, kierowana przez proleta­riat. Przybywając tu, do naszej bazy demokratycznej, widzimy nowy ustrój, nie mający precedensu w naszej ty­siące lat liczącej historii, widzimy władzę robotników, chłopów i żołnierzy, ludu i mas; otaczają nas zupełnie inne zjawiska, inni ludzie, powstają nowe zadania. Przeszłość umarła i nic jej nie wskrzesi. Dlatego bez naj­mniejszego wahania powinniśmy przyłączyć się do no­wych mas. Niejeden z towarzyszy znalazłszy się tu, wśród nowych mas, myśli jeszcze: „Nie przyzwyczaję się do tego, nie zrozumiem ich, nie znajdę tu pola działania dla mojego talentu.” Jeśli tak myśli, to napotka przeszkody nie tylko wśród ludu wsi, ale i wśród mieszkańców Jenanu. Niektórzy towarzysze mówią sobie: „Powinienem pozostać na terenach zaplecza i pisać dla inteligencji. Przywykłem do tego. Zresztą w ten sposób moja praca nabierze znaczenia ogólnonarodowego.” Jest to pogląd z gruntu fałszywy. Zaplecze zmieniło się i potrzeby czy­telników także uległy zmianie. Wasi odbiorcy nie chcą już słuchać wciąż tych samych starych historii, oczekują od pisarzy opowieści o nowych bohaterach i o nowym świe­cie. Prawdą jest, że im lepiej przystosujecie wasze dzie­ło do potrzeb mas tutaj, w bazie demokratycznej, tym większe będzie jego powszechne narodowe znaczenie, tym lepiej będzie ono przyjęte przez wszystkich czytelników w całym kraju. Powieść Fadiejewa „Razgrom” jest tylko historią małej grupy partyzantów, autorowi nie przyszło do głowy dostosowywać się do smaku czytelników sta­rego świata, a przecież jego dzieło zyskało sobie świato­wy rozgłos. Chiny idą naprzód, nie cofają się. Na czele tego pochodu Chin w przyszłość kroczy nasza baza demo­kratyczna, a nie — ociągające się jeszcze, zacofane zaple­cze. Towarzysze, stojący w obliczu zadania naprawy błę­dów i oczyszczenia swej sztuki z obcych naleciałości, mu­szą przede wszystkim zrozumieć tę podstawową prawdę.

Skoro zaś chodzi o włączenie się w życie mas, trzeba rozstrzygnąć raz na zawsze problem stosunku pomiędzy jednostką a masami. Za hasło może nam tu posłużyć wiersz Lu Sina:

Bez zmrużenia oczu spoglądać zimno i surowo w twarz tysiąca wrogów,

Ale pochylić głowę i poddać kark jak bawół wobec dziecka.

Tysiące wrogów mamy przeciw sobie. Choćby jednak ci wrogowie toczyli walkę najzłośliwiej i najokrutniej, nie ugniemy się przed nimi. Dzieckiem z wiersza — jest proletariat, lud, masy. Każdy komunista, każdy rewo­lucjonista, każdy artysta i pisarz powinien za przykła­dem Lu Sina stać się pokornym „bawołem” proletariatu, ludu i mas, ofiarować im samego siebie, służyć im do koń­ca dni swoich. Intelektualiści powinni przyłączyć się do mas i służyć im. Oczywiście, zanim to osiągniemy, trze­ba przebyć trudny etap. Ale trzeba zdobyć się na odwa­gę i wolę, aby tego dokonać.

To, o czym mówiliśmy dzisiaj, to tylko jeden z pod­stawowych problemów ideologicznych. Jest jeszcze wiele istotnych zagadnień konkretnych, których nie można roz­strzygnąć bez wytrwałych studiów. Wierzę, że nasi to­warzysze będą mieli odwagę wkroczyć na tę drogę. Wie­rzę, że na tym etapie towarzysze nasi dzięki stu­diom i wytrwałej pracy będą umieli sprostować błędy, przeistoczyć samych siebie i swoją twórczość; stworzą oni z pewnością dzieła wysokiej wartości, które spotkają się z gorącym przyjęciem robotników, chłopów, żołnierzy, ludu i mas, które zdołają z pewnością dokonać postępu w dziedzinie sztuki i literatury tu, w bazie demokratycz­nej, i na obszarze całych Chin wkraczających w nową, pełną chwały epokę.

Przypisy:

1) Grupa postępowych literatów „4 maja” powstała w li­stopadzie 1919 r. Hasłem jej było: „Sztuka dla życia”; grupa ta wysuwała żądanie, aby literatura chińska była „literaturą krwi i łez ciemiężonych”. W skład grupy wchodzili wybitni pisarze chińscy, jak np. Lu Sin, Mao Tse-tung i inni.

2) W 1937 r. na podstawie układu o jedności działania przeciwko Japonii, zawartego między Kuomintangiem a komu­nistami, wojska ludowe, liczące w tym czasie ok. 80.000 ludzi, zostały podporządkowane dowództwu Rządu Centralnego i otrzymały nazwę 8 Armii. W czasie wojny z Japonią 8 Armia wsławiła się skutecznymi działaniami partyzanckimi, których wynikiem było wyzwolenie i całkowite oczyszczenie z okupan­tów wielkich obszarów kraju. Terenem działania 8 Armii były Chiny północne.

3) Nowa 4 Armia została zorganizowana w 1938 r. z tych jednostek Armii Ludowej, które nie brały udziału w „Wielkim Marszu” i wskutek tego pozostały w Chinach środkowych. Te­ren jej działalności obejmował początkowo prowincje Anhwei i Kansu, a następnie uległ rozszerzeniu na cały dolny bieg i do­linę rzeki Jang-Tse, zagrażając tak wielkim ośrodkom, jak Szanghaj i Nankin.

Nowa 4 Armia padła ofiarą zdradzieckiego ataku wojsk kuomintangowskich w styczniu 1941 r.

4) Antyjapońskie bazy partyzanckie były tworzone przez oddziały ludowe na terenach topograficznie korzystnych. Sta­nowiły podstawę wyjściową do dalszych działań przeciwko Ja­pończykom i ośrodki, wokół których tworzyły się rejony wy­zwolone. Jedną z najbardziej znanych była baza Szansi-Czahar-Hopei.

5) Lu Sin (1881-1936), wybitny pisarz, satyryk i publicy­sta, zwany chińskim Gorkim. Twórczość jego i życie były ściśle związane z walką chińskiego proletariatu. Był wielkim przyja­cielem Związku Radzieckiego.

6) Jenan, miasto w płn. części prowincji Szensi; od 1935 do 1949 r. był stolicą Chin Ludowych.

7) Stolica Chin kuomintangowskich podczas II wojny światowej.

Deklaracja Maoistowska Pierwszego Maja 2019

[ Publikowano na lesmaterialistes.com i centremlm.be z okazji 1 Maja. ]
Z okazji tego następnego Pierwszego Maja Centrum Marksistowsko-Leninowsko-Maoistyczne Belgii i Komunistyczna Partia Francji (Marksistowsko-Leninowsko-Maoistyczna) wyrażają swoje zaufanie i entuzjazm dla rosnącej afirmacji drugiej fali światowej rewolucji.

Pierwsza fala utworzyła sto lat temu, w marcu 1919 r., Międzynarodówkę Komunistyczną; druga fala osiągnie jej cel: zjednoczenia świata i urzeczywistnienia socjalizmu na całej planecie.

Powstanie Światowej Republiki Socjalistycznej jest nieuniknione w XXI wieku. Uświadomienie sobie całkowitego zjednoczenia ludzkości na podstawie stosunków socjalistycznych w gospodarce iw całym społeczeństwie jest pewne. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Rozwiązanie problemów środowiskowych [w sensie ekologicznych] poprzez ustanowienie dialektycznych stosunków ludzkości z planetą uważaną za biosferę jest nieuniknione. Zrozumienie natury żywej materii i jej szacunku idzie w parze z dialektycznym materialistycznym zrozumieniem ogólnej ewolucji wiecznego i nieskończonego wszechświata.

Zapewniamy, że opanowanie materializmu dialektycznego i jego fundamentalnych tez o wszechświecie jest podstawą zrozumienia rzeczywistości i jej transformacji.

Nie można zaprzeczyć, że wciąż wymaga to potężnych inicjatyw. Mao Tse-Tung przemawiał w latach sześćdziesiątych, że w następnych pięćdziesięciu do stu lat, ludzkość doświadczy wstrząsów, jak nigdy dotąd. Jesteśmy dokładnie w tym okresie i chodzi o bycie na pierwszej linii. Jesteśmy na pierwszej linii, awangardą klasy robotniczej w Belgii i Francji.

Mówimy: nie będzie kapitulacji, nie będzie odwrotu, nie zmieni się podstaw ideologicznych ani rewizji głównych zasad. Jesteśmy w pełni świadomi złożoności zadań spoczywających na nas, ale będziemy w stanie przyjąć je z wigorem i największym poczuciem odpowiedzialności. Jesteśmy pełni optymizmu co do przyszłości: triumf komunizmu odpowiada ruchowi samego wszechświata. Proletariat jest najbardziej rewolucyjną klasą w historii.

Prawdą jest, że w imperialistycznych metropoliach rekompozycja tkaniny proletariackiej jest nadal procesem ciągłym, który nie podąża liniową ścieżką i nadal wymaga niezwykle ważnej pracy merytorycznej. W tej dziedzinie wciąż jest do zrobienia tytaniczna praca. Wierzymy jednak, że zrozumieliśmy niezbędne ogólne wytyczne. W tym sensie nasze dwie organizacje są w pełni zaangażowane w tę walkę, aby proletariat odzyskał siły i powrócił do odzyskania swojej tożsamości, która przeszła głębokie zmiany w wyniku wzrostu sił wytwórczych, poza głębokimi odkształceniami, znaczącymi błędami.


Ten proces rekompozycji tkaniny proletariackiej odpowiada pojawieniu się drugiej fali rewolucji światowej. A kapitalistyczny sposób produkcji, zarówno w Belgii, jak i we Francji, doświadcza takich wewnętrznych problemów z powodu swoich historycznych ograniczeń, że coraz mniej jest w stanie zamrozić stosunki społeczne za pomocą aparatu państwowego i zepsucie dużej części proletariatu. Doprowadziło to od lat 50. XX wieku do wyparcia głównej sprzeczności w strefie szturmowej: Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji. Jesteśmy teraz w nowym okresie.


Jest również potwierdzenie ideologii komunistycznej, które powstaje historycznie, poprzez dojrzewanie konfliktów klasowych, a zwłaszcza napędzającą rolę dyfuzji odgrywanej przez nasze organizacje. Tutaj bardzo wyraźnie stwierdzamy, że wyjaśnienia materializmu dialektycznego są decydującą bronią, aby mieć niezbędne narzędzia, w teoretycznych i praktycznych, intelektualnych i materialnych polach, aby rozwinąć Przyczynę. Nie jest to kwestia dodatku ani filozofii, której towarzyszą proste żądania, ale twarda podstawa afirmacji komunistycznej.

Jest jednak rzeczą oczywistą, że błędem byłoby jednostronne rozważenie, że sprzeczność proletariacko-burżuazyjna już wznowiła swój naturalny bieg. Jesteśmy bardzo daleko od tego przypadku. Ideologiczne, kulturowe, społeczne i polityczne szczątki lat 1950-1980 są nadal bardzo obecne. Lata 1990-2010 były również naznaczone wzmocnieniem wielu aspektów kapitalistycznego sposobu produkcji, spowodowanego postępem technologicznym, upadkiem bloku zdominowanego przez socjal-imperializm sowiecki i integracją z gospodarką kapitalistyczną światową Chin, która stała się socjal-faszystowska.

W tym sensie błędne jest rozważanie ruchu takiego jak „żółte kamizelki” we Francji, innego niż wyrażenie kapitalistycznego kryzysu w ogóle, a drobnomieszczaństwa w szczególności. Istnieje zjawisko nożyczek, w którym wszystko między proletariatem a burżuazją zostaje zmiażdżone. Zjawisko to jest również równoległe do wielu innych, które podobnie wyrażają lęk przed widzeniem kapitalizmu, który nie jest już w stanie zapewnić pokoju społecznego, dać upust swym małym kapitalistom, zneutralizować klasę robotniczą.

Drobnoburżuazyjne interpretacje ogromnego kryzysu ekologicznego i przerażającego ekocydu[Ziemiobójstwo], jaki on powoduje, katastrofalne pogorszenie globalnego ocieplenia, dramatyczny stan zwierzęcy, są także terroryzowanym wyrazem środkowych warstw kapitalizmu, które zostały pomiędzy młotem żądań proletariackich i kowadłem kapitalizmu. W rzeczywistości są to zjawiska odpowiadające historycznej granicy kapitalizmu. Nadszedł czas jego wyprzedzania na świecie.


Z okazji tego następnego Pierwszego Maja Centrum Marksistowsko-Leninowsko-Maoistyczne Belgii i Komunistyczna Partia Francji (Marksistowsko-Leninowsko-Maoistyczna) wyrażają swoje zaufanie i entuzjazm dla rosnącej afirmacji drugiej fali światowej rewolucji.

Dyskursy na temat „skończonego świata”, konieczności przejścia do „zrównoważonego” rozwoju gospodarczego, przyjęcia bardziej „trzeźwego” sposobu życia, są niczym innym, jak próbą ograniczenia koła Historii. Faszyzm pojawia się również silniej jako wymóg cofnięcia się. Wezwania do bycia bardziej „rozsądnymi” są zawsze liczniejsze w pasożytniczych warstwach intelektualnych. Cały ten katastrofizm jest zasadniczo obcy dla tych, którzy zrozumieli skalę zachodzących zmian, ich skalę.

W rzeczywistości materia jest niewyczerpana i znamy czas ogólnej przemiany, zarówno życia społecznego, jak i relacji ludzkości z resztą materii. Aby sprostać temu procesowi, musimy wyzwolić siły wytwórcze, przyjmując zasady socjalizmu we wszystkich dziedzinach. To właśnie stworzy dynamikę produktywną dla całego życia w Biosferze jaką jest planeta, ogłaszając w średnim okresie proces kolonizacji kosmicznej i coraz większą dyfuzję życia.

Wymaga to ogromnej zdolności do samokrytyki w porównaniu ze starym stylem życia. Tylko kolektywizm jest w stanie przełamać indywidualizm i egoizm, które charakteryzują dominujące inicjatywy i wartości w kapitalistycznym trybie produkcji. Tylko perspektywa oparta na pojęciu totalności, całości, uniwersalizmu może pozwolić społeczeństwu nie wpaść w ciosy ultra-indywidualizmu, jego kapryśnej konsumpcji, pogardy dla wszelkiej moralności i wszystkich wymóg społecznych.

Kapitalistyczny sposób produkcji, w zatraceniu, wytwarza również tylko horrory kulturowe i trucizny ideologiczne. Sztuka współczesna, relatywizm moralny, najbardziej oburzający cynizm, kult nadmiernego ego i daremnego wyglądu, literatura subiektywistyczna, dysonansowa muzyka jako wartość sama w sobie lub powtarzalna i uproszczona z prostymi harmoniami … Kapitalizm wykorzystuje nadprodukcję kapitału, aby jeszcze bardziej zaatakować aspekty życia codziennego.


To jednak jest daremne. Masy czują się zasadniczo obce całej tej dekadencji, nawet jeśli bardziej lub mniej ważne sektory mogą czuć się zafascynowane lub chwilowo zdezorientowane. Masy są po stronie transformacji i kultury, otwartości i rozwoju. Utrwalanie tożsamości, materialny fetyszyzm, powierzchowność są im zasadniczo obce. Przyszłość jest tu przeciwna celebracji idealizowanej przeszłości, socjalizmu wobec dekadencji „kultury” w kapitalizmie, wobec antykapitalistycznego romantyzmu, jakim jest faszyzm.

W Belgii i Francji bitwa jest więc walką o uwolnienie inicjatyw mas, podniesienie ich świadomości i zdolności organizacyjnych. Awangarda otwiera tutaj przestrzeń i, wychodząc od centralnej roli robotników, tworzy ruch, który sprawia, że ​​powstanie Demokracji Ludowej jest strategiczną propozycją. Chodzi o to, aby system dominujący zawiódł, wstrząsnąć niego, iść do ataku za ustanowienie nowego państwa. Tutaj trzeba być pewnym zwycięstwa.


Niech żyje klasa robotnicza, najbardziej rewolucyjna klasa w historii!

Niech żyje jej ideologia: materializm dialektyczny, dzisiaj Marksizm-Leninizm-Maoizm!

Wojna ludowa aż do komunizmu!

Niech żyje druga fala światowej rewolucji!

Komunistyczna Partia Francji (Marksitowska-Leninowska-Maoistowska)

Centrum Marksistowsko-Leninowsko-Maoistyczne Belgii

Ulotka “Grupy Stalina” w ZSRR – 1968

[Źródło tekstu to Peking Review, Vol. 11, #43, Oct. 25, 1968, pp. 10-12,tłumaczenie i przekład zrobili trzecioświatowi „maoiści” ze strony „Trzeci Świat” w 2010 r. (A. Iwanow) Przypominamy że nie jestemśmy trzecioświatowcy, niedługo zostaną opublikowane dokumenty o „trzecioświatowym maoizmie” którego, jako komuniści nie możemy nazwać Maoizmem, bo maoizmem jest uniwersalny.]

Wszyscy mogli doświadczyć głębokich zmian, które miały miejsce w naszym kraju w ciągu ostatnich 15 lat, lat pod rządami uprzywilejowanej kliki Chruszczowa-Breżniewa. Jednak nie każdy umie dostrzec prawdziwe tło tych zmian. Natura władzy politycznej w Związku Radzieckim zmieniła się, tak samo jak krajowa polityka, ekonomia i ideologia. Oczywistą konsekwencją tych zmian był rozłam w ruchu komunistycznym, izolacja Związku Radzieckiego, kompletna strata jego prestiżu i grobowa sytuacja w kraju. Ale reżim Chruszczowa-Breżniewa próbuje ukryć swoje bankructwo za parawanem demagogii i wychwalania nieistniejących zwycięstw i sukcesów. Niezadowolenie i presja robotników i chłopów zmusiła uprzywilejowaną klikę rządzącą do rzucenia ochłapów ludziom pracującym w celu utrzymania ich kruchej pozycji i zachowania własnych przywilejów i luksusów uzyskanych kosztem robotników i chłopów.

Towarzysze! Przejrzyjcie na oczy! Nie bądźcie oszukiwani przez puste słowa Breżniewa i ochłapy Kosygina!

Głównym rezultatem działalności reżimu Chruszczowa-Breżniewa w ciągu ostatnich 15 lat było wytworzenie wyzyskującej kliki rządzącej reprezentującej interesy burżuazji i mającej za podstawę wyższe warstwy inteligencji, która zawdzięcza swoją pozycję czołowym osobą w Partii i organizacjach rządowych, które oddzieliły się od ludu. Te aroganckie warstwy wzbogaciły się kosztem klasy robotniczej, ale nadal kłamią, że działają w jej interesie. Ci, którzy naprawdę walczą w interesie proletariatu nie potrzebują przywilejów i luksusów zdobytych kosztem robotników i chłopów. Rządząca klika wyższych klas już dawno przestała służyć ludowi, zamieniła się w guz na ciele ludu i  zatruwa go.

Robotnicy! Walczcie przeciwko wszystkim przywilejom! Walczcie przeciwko wyzyskowi w interesie Grupy Rządzącej, nowych burżuazyjnych “panów”!

Klika rządząca jest aktywnie zaangażowana w propagowanie burżuazyjnej ideologii i kultury. Jest to dla nich niezbędne nie tylko na rzecz ich własnych przyjemności, ale, ponad wszystko, w celu “przebudowy” ideologii robotników i chłopów by zabić rewolucyjnego ducha klasy robotniczyej, by “zaadaptować” klasę robotniczą do efektywnego służenia interesom kliki rządzącej. Klika rządząca używaj inteligencji do rozprzestrzeniania niszczącej ideologii burżuazyjnego indywidualizmu, egoizmu i seksizmu. Duża liczba intelektualistów podąża za swoją “awangardą”, czyli burżuazyjnej wyzyskującej klice rządzącej. Inteligencja jest dzisiaj żyznym gruntem dla rozwoju oportunizmu i burżuazyjnej degeneracji. Jest to mocna podstawa i solidna podpora kliki rządzącej. Jest to powód dlaczego zamiast podnosić poziom proletariackiej świadomości klasowej wśród intelektualistów, rządząca klika woli “podnosić” klasę robotniczą do ideologicznego poziomu burżuazyjnych intelektualistów, których ideologia jest ściśle związana z ideologią burżuazyjną. Dlatego jednym z naszych sloganów jest:

Zniszczyć ideologię burżuazyjnych intelektualistów, podnieść ideologię proletariatu!

Rewizjonistyczna klika rządząca nieustannie próbuje wtłoczyć do umysłu robotników idee, że interesy robotników leżą poza polityką, że robotnicy nie mają nic do roboty z polityką, że dla robotników głównym zainteresowaniem powinno być ich osobiste szczęście, a polityką powinni się zajmować ci, co są na górze, a nie masy robotnicze. Ta linia, która jest znana jako ekonomizm chruszczowistowsko-breżniewowski oznacza negację politycznej roli klasy robotniczej na rzecz zaaplikowania w praktyce polityki rządzącego reżimu, polityki która nie ma nic wspólnego z polityką proletariacką. Klasa robotnicza jest olbrzymią siłą rewolucyjną. Właśnie dlatego klasa robotnicza jest zagrożeniem dla osobników pokroju Chruszczowa, Breżniewa i innych, którzy stracili ostatnie resztki proletariackiego ducha rewolucyjnego, charakteru klasowego i internacjonalizmu.

Wspaniałym zadaniem klasy robotniczej jest wyrwanie politycznego steru z rąk tej kliki!

Ta klika wyzyskiwaczy i warstwa skupiona wokół niej jest pełna strachu przed nawet słownym zapewnieniu poparcia i asysty dla obrony rewolucji światowej. Dzieje się tak z powodu, że obrona i wsparcie dla światowego ruchu rewolucyjnego mogłoby doprowadzić do sytuacji w której musieliby zrezygnować ze swoich własnych przywilejów. Klika ta nie jest zainteresowana oporem przeciwko imperialistycznej agresji, przerwanie eksportu kontrrewolucji i wsparciem walki zbrojnej ruchów ludowo-wyzwoleńczych. Zamiast tego, prowadzi politykę “pokojowych” kompromisów i umów z imperializmem. Ta kapitulacyjna polityka wobec imperializmu zamieniła Związek Radziecki w przeszkodę dla światowej rewolucji.

Precz z kliką kapitulacji i odwrotu! Niech żyje proletariacka polityka rewolucyjnej ofensywy!

Każda polityczna siła ma swoją własną naturę klasową. Klika Chruszczowa-Breżniewa zlikwidowała już dyktaturę proletariatu w Związku Radzieckim i “zalegalizowała” tą likwidację, wprowadzając w jej miejsce dyktaturę burżuazyjnej zdegenerowanej kliki w miejsce władzy politycznej klasy robotniczej. Jedyną formą władzy politycznej która jest przeciwieństwem dyktatury burżuazji jest dyktatura proletariatu.

Precz z dyktaturą burżuazyjnej zdegenerowanej kliki! Włączcie się w walkę o odbudowanie dyktatury proletariatu w Związku Radzieckim!

Rządzący reżim nieustannie próbuje ukryć swoje brudne czyny przed ludźmi i zakrywa je imieniem Lenina. Przez 15 lat ta klika nadużywała i szargała imię Lenina. Jest jasne jak słońce, że linia kliki rządzącej nie ma nic wspólnego z leninizmem.

Oddzielcie prawdziwych leninistów od tych którzy powołując się na Lenina kroczą drogą burżuazji! Bezlitośnie eksponujcie zdradę rewizjonistycznej kliki rządzącej – kliki degeneratów!

Ukrywając się za imieniem Lenina, klika rządząca szarga autorytet wielkiego leninisty J. W. Stalina. Te podstępne działania nie są celem samym w sobie reżimu. Dyskredytacja Stalina jest zakamuflowanym pretekstem do rewizji rewolucyjnej linii Stalina i zastąpieniem jej linią polityki kapitulacji, ideologią burżuazji i ekonomią opartą na wyzysku – taki jest prawdziwy cel kliki Chruszczowa-Breżniewa!

O zniszczenie rewizjonizmu Chruszczowa-Breżniewa! Za przywrócenie Ducha Stalina, Sprawy Stalina i Chwały Stalina!

Nowocześni rewizjoniści – burżuazyjni degeneraci w Związku Radzieckim – rzucają obrzydliwe oszczerstwa na Komunistyczną Partię Chin i ich liderów, wspierają prochruszczowistowską opozycję wobec rewolucyjnej linii Komunistycznej Partii Chin i próbują wszcząć wojnę domową w Chinach.

Ręce precz od Chin Ludowych!

Klika Breżniewa deklaruje z hipokryzją, że chcę “zjednoczyć wszystkie siły rewolucyjne”, a wynikiem ich działań jest wykluczenie wszystkich prawdziwych sił rewolucyjnych z tego “zjednoczenia”. Jest zupełnie jasne, że breżniewowskie elementy pracują na rzecz jedności wokół linii kapitulacji i próbują zmusić siły rewolucyjne do zaprzestania ich walki przeciwko imperializmu i sprawić, by zamieniły się w siły, które “pokojowo koegzystują” z imperializmem.

Walczcie przeciwko hegemonii rewizjonizmu! Walczcie o hegemonię marksizmu! O prowadzenie rewolucji na całym świecie! Proletariusze wszystkich krajów, jednoczcie się pod sztandarem marksizmu-leninizmu! Proletariusze i uciskani ludzie z całego świata, jednoczcie się w rewolucyjnej walce przeciwko imperializmowi!